Pod wiatr... po raz n-ty

Poniedziałek, 25 marca 2013 · Komentarze(3)
Mike Oldfield - Voyager


Kolejny powrót z pracy, pierwszy w tym tygodniu... Na zewnątrz wietrznie i to bardzo wietrznie... Silny porywisty wiatr od wschodu... Cóż, zdarza się, nie czuję się z tego powodu specjalnie szczęśliwy, ale wrócić jakoś trzeba.. :)

Wiatr w twarz jeszcze jest ok... jedzie się pod górę, ale boczne podmuchy kilka razy chwieją moim pojazdem, staram się mimo wszystko objechać nieco bokiem, nie pchać się specjalnie pod koła samochodów... Wyszedł więc wyjątkowo długi i powolny powrót... Cóż bywa i tak...

Ps. Uzupełniłem wpis z wypadku do Tomaszowa Mazowieckiego

Tymoteuszka w akcji © amiga

Komentarze (3)

Chyba wszędzie tak wiało. O ile mogę jako tako jeździć przy wietrze w twarz, to nagłych bocznych podmuchów boję się jak zarazy. Podziwiam, że się nie poddałeś!

niradhara 08:18 wtorek, 26 marca 2013

Mors Trasa do/z pracy nie jest specjalnie wymagająca, nie myślę nad nią, nie muszę przystawać, aby zastanowić się któredy jechać. jest to już standardziak, od dłuższgo czasu cały czas jeżdżę ze słuchawkami z odpalonym radiem, mp3-ką a obecnie z audiobookiem. Przekonałem się do tego ostatbiego niedawno. Fajna sprawa...
Ale wycieczki krajoznawcze to zupełnie inna sprawa...., wtedy zero słychawek, prędkośc przelotowa spada dośc mocno, bo tu już nie chodzi o względnei szybki dojazd do pracy tylko o zwiedzenie czegoś, zobaczenie itd...

amiga 08:10 wtorek, 26 marca 2013

AVS 21,57 to powolny powrót? Nie mam pytań .;]

Ledwo się wziąleś za jeżdżenie a już przekroczyłeś 2kkm, i za chwilę wyprzedzisz mnie aż świśnie. ;]

mors 19:42 poniedziałek, 25 marca 2013
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iedyn

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]