Taki tam krótki wyjazd. Późnym wieczorem udało mi się wygospodarować trochę czasu i wraz z matką pojechaliśmy na małą wyprawę po lesie. Trasa krótka, jazda spokojna. W końcu to Jej pierwszy wyjazd na rowerze w tym roku.
Aż nudne to się robi:). Kolejny wpis z serii powrót z pracy. Droga standardowa, jednak dzisiaj miałem przez większość drogi wiatr "w twarz". Czułem się jakbym cały czas jechał pod górę. W trasie zrobiłem sobie 2 krótkie przerwy związane z denerwującym problemem z rękami. Przy dłuższych wyjazdach, szczególnie gdy następują dzień po dniu czuję mrowienie w 2 palcach każdej ręki, małym i serdecznym, prawdopodobnie ma na to wpływ geometria roweru. Chyba w najbliższym czasie będę musiał zmienić mostek ....
Kolejny powrót z pracy. Pierwotnie chciałem jechać po wczorajszych śladach, ale od rana jakoś źle się czułem, cały dzień byłem jakiś senny i zmęczony. Za Halembą zdecydowałem się na max. skrócenie trasy i pokonanie części drogi powrotnej do domu po szosach. W domu po obiedzie szybko znalazłem się w łóżku, nie miałem sił na cokolwiek, włącznie z uzupełnieniem bloga. Mam tylko nadzieję, że dzisiaj będzie lepiej :)
Kolejny wyjazd do pracy. Dzisiaj pojechałem przez Starganiec, dalej kierowałem się zielonym szlakiem. Jest fajny i od czasu do czasu będę z niego korzystał, ale ... trzeba na nim uważać ..., większość trasy po piachu i na dokładkę sporo przewężeń. Pogoda dzisiaj opisała. W momęcie wyjazdu było ok 15 stopni. Powrót będzie przy temp. ok 25 st. - będzie ciężko :)
ok 20:00 krótka wycieczka do qmpla, głównie aby pogadać ... . Daleko nie było, ale dalej mam ochotę jechać na rowerze, chyba jestem już nosicielem bikievirusa ... A kiedyś, życie było takie proste i przewidywalne .... ech
Wyjazd z pracy ok 16:30. Wracając miałem ochotę pojeździć, zadowolony byłem też z tego, że mam pod ręką rower. Wsiadłem i od razu było mi lepiej ;) Droga powrotna prowadziła przez Sośnicę i hałdę Makoszowy, dalej kierunek Halemba wersja leśna (po szlakach i drogach rowerowych). Po drodze zatrzymałem się na chwilę przy małym rozlewisku, ostatnio zauważyłem, że jest tam masa ptactwa, tym razem miałem ze sobą właściwy obiektyw więc mogłem trochę popstrykać :)
Jadąc dalej trafiłem na .... "przekopaną" drogę, jazda po niej była niemożliwa. Tydzień temu gdy tu jechałem droga była przejezdna ... Komuś to chyba przeszkadzało, a może będzie z czasem lepiej ? Przeprowadziłem przez ten odcinek rower i dalej ponownie go dosiadłem, można było jechać ... :)
Dojeżdżając do Panewnik, jakoś tak mnie poniosło i zahaczyłem o Starganiec - leśny staw/kąpielisko w pobliżu Mikołowa. Droga była ... hmmm taka inna ...
Standardzik, poza małym drobiazgiem. Dzisiaj zamiast pchać się przez hałdę makoszowy pojechałem szosami do zabrza makoszowy a później skręciłem obok stadionu Górnika Zabrze w kierunku Gliwic. eszta bardzo podobna. Trasa jest odrobinę dłuższa, ale za to szybsza i mniej jest błota. W lesie gdzieniegdzie jest jeszcze błoto, kałuże itp.. Trasa Ochojec->Piotrowice->Panewniki->Las->Halemba->las->Makoszowy->park->Zabrze Stadion Górnika->Gliwice Sośnica->Szara
Na tą chwilę opis będzie króciutki. Jestem nieco wymęczony :) po "spotkaniu integracyjnym". Sobota zacząłem nieco wcześniej niż zwykle,związane to było z wyjazdem na firmową imprezkę. Z rana zapakowałem kilka potrzebnych drobiazgów (aparaty, mapy, i coś na ząb) do sakw i ok 6:50 ruszyłem w stronę Gliwic. Jechałem sam. Trasę w Zabrzu Makoszowy zmieniłem na nieco inną. Zależało mi na czasie przejazdu więc nie pchałem się na hałdę tylko pojechałem obok kopalni następnie przez las makoszowski i wyjechałem obok stadionu Górnika Zabrze :), dalej na Gliwice i Szarą. Po przyjeździe okazało się, że w zasadzie są dopiero 2 osoby. Godzina w firmie i zjawiła się reszta towarzystwa :). Na wersję rowerową do Szymocic zdecydowało się jedynie 9 osób. Dziwne, bo wcześniej deklarację złożyło ok 20 osób. W okolicach 9:20 ruszyliśmy w kierunku Szymocic - naszego miejsca docelowego. Prowadził Witek, na zmianę z Krzyśkiem i Darkiem ;). Chyba pamiętali trasę, a przynajmniej tak im się wydawało :) Po wyjeździe z Gliwic trasa prowadziła głównie leśnymi ścieżkami. Osobiście byłem tym zachwycony trasami z dala od samochodów. Jadące towarzystwo dość mocno podkręcało średnią więc po ok 2 godzinach dotarliśmy w pobliże Zespołu klasztorno-pałacowego Cystersów w Rudach Raciborskich, tam krótki postój w przydrożnym barze i w zasadzie pierwsza dłuższa chwila odpoczynku ;). Po ok 30 min pojechaliśmy dalej, Prowadził Darek i udało nam się pojechać mocno okrężną trasą, nadrobiliśmy przynajmniej kilka km :), ale i tak nie było źle. Pogoda przez cały czas była rewelacyjna, zachęcała do jazdy, ech .... szkoda że więcej osób z nami nie pojechało.
Dzisiaj wyjazd do pracy nie udał się. Rano pogoda nijaka, na dokładkę źle się czułem. Odpuściłem sobie poranny wyjazd. Ale w ciągu dnia kupiłem bagażnik, sakwy na niego oraz lusterko na kierownicę. Wróciwszy do domu, zamontowałem to wszystko i w drogę. Musiałem sprawdzić jak się będzie z tymi wszystkimi gadgetami jechać. Wrażenia są takie, że da się tego używać. Sakwy to dobry zakup i na jutrzejszą wyprawę idealne rozwiązanie :). Lusterko z lewej strony kierownicy to też chyba dobry zakup. Wszystko okaże się jutro ;).