Wpisy archiwalne w kategorii

W jedną stronę

Dystans całkowity:87899.67 km (w terenie 13786.08 km; 15.68%)
Czas w ruchu:3963:11
Średnia prędkość:22.18 km/h
Maksymalna prędkość:170.00 km/h
Suma podjazdów:341916 m
Maks. tętno maksymalne:240 (130 %)
Maks. tętno średnie:171 (92 %)
Suma kalorii:3366060 kcal
Liczba aktywności:2567
Średnio na aktywność:34.24 km i 1h 32m
Więcej statystyk

o poranku....

Wtorek, 8 października 2013 · Komentarze(0)
RENATA PRZEMYK - ZAZDROSNA


Poranek jak to poranek o tej porze roku... nic się nie chce... przeziębienie dalej męczy..., wyjeźdżam późno, bardzo późno..., nawet nie myślę o jakiejś alternatywie przejazdu... muszę pechąć szosami...
Całkiem spory ruch, boję się korków..., nie wiem jak będzie w Zabrzu, bo tam tracę ostatnio najwięcej czasu... Dojeżdżam do granicy Rudy Śląskiej i Zabrza. Zaczęli wylewać asfalt na ul Rogoźnickiej.... po chyba 6-7 miesiącach... jeszcze chwila i będzie rewelacja. Dojeżdżam do Kończyc jadę w kierunku centrum i korka nie ma... zaskakujące. Okazuje się że skończyl się remont torowisk tramwajowych w tej części Zabrza. Nie muszę się przebijać między blachosmrodami... Reszta trasy to już bajka:)

Pnanetarium w Chorzowie - z archiwum © amiga

powrót

Wtorek, 8 października 2013 · Komentarze(0)
Hey - Misie


Powrót z pracy również nie terenowo, w trakcie dnia tel. muszę lecieć szsami a wieczorem jeszcze krótki wypad do znajomych ustawić i dekoder TV... w suei szybki szpil, ale wymusilo to na mnie zniamę wcześniejszych planów... cóż... :) i tak było miło

Skansen w Chorzowie - archiwu © amiga

do pracy w poniedziałek

Poniedziałek, 7 października 2013 · Komentarze(0)
Rammstein - Feuer Frei !


Wariant dojazdówy skrócony... wylot z Helenki... do pracy jedynie 16-17km, niedaleko. Powinienem dotrzeć w 40 min, wybieram raczej boczne drogi, niejstety nei wszędzie jest tak różowo i kawałki mam do przejechania po bardziej ruchliwych szosach...

Nocny pożar samochodu na Helence © amiga

do pracy

Piątek, 4 października 2013 · Komentarze(0)
Strefa Mocnych Wiatrów - Czarny Anioł


Ostatni dojazd dopracowy w tym tygodniu, za kilka godzin wyjazd na Kaczawską wyrypę... ciekawe jak będzie. Jestem masakrycznie przeziębiony...
Cóz, jak się chce jeździć to nie ma przebacz..., nie ma zlituj..,
Wczoraj wieczorem jeszcze szybkie mycie i oliwienie rowerka..., a dzisiaj po szosach... nie chce, aby się zbytnio utytłał w błocie :)

Fotosketcher - park Kościuszki w Katowicach © amiga

po pracy

Czwartek, 3 października 2013 · Komentarze(0)
ELUVEITIE - Omnos


Nieco cieplej, ale co z tego..., dalej pogoda nijaka.., dalej wieje, a ja przeziębiony na całego... ech...

Za to lecę, może inaczej turlam się po terenie..., może chociaż trochę uda mi się przygotować do sobotniej wyrypy.

na ścieżkach zero bikerów, większość ludzi chyba już odwiesiła rowery na kołkach..., pozostali wariaci :)

Pięknie tutaj jest © amiga

zimnoooo

Czwartek, 3 października 2013 · Komentarze(2)
UNSUN - Whispers


Wyjeżdżam z domu, zimno jak diabli..., spoglądam na oszronione samochody..., przynajmniej nie muszę drapać. Za to drapie mnie w gardle..., nie niedobry znak przed Kaczawską Wyrypą, ale wiem jedno nie odpuszczę..., tyle, że czuję iż siły gdzieś mnie opuściły.. Nic 7 kamyków po drodze zebrane..., teraz trzeba je wyrzucać po jednym, gdy nie zostanie żaden będę zdrowy... ;P

Starganiec - miejsce na ognisko © amiga

do pracy

Środa, 2 października 2013 · Komentarze(0)
SIRENIA - The Other Side


Dzisiaj wychodzę późno, zresztą w tym tygodniu jakoś tak wychodzi..., postanawiam jednak polecieć po szosach..., będzie nieco szybciej, przynajmniej taką mam nadzieję. Za to czuję, że przeziębienie rozwinęło się w pełni... Połykam jakieś prochy i w drogę... 30km przede mną... rozważałem alternatywny dojazd, ale niewiele by to zmieniło, może poza drobnym szczegółem, zajęło by mi to więcej czasu :)

Stacja radiowa w Gliwicach © amiga

jesień :)

Środa, 2 października 2013 · Komentarze(0)
PAIN - Follow Me feat. Anette Olzon of Nightwish


Znowu wietrznie, znowu pod wiatr... ech... czuję że coś mnie zaczyna rozkładać... chyba wieczorem pora zapodać kolejne prochy..., a na razie trzeba dojechać do domu...

Jadę niespiesznie, powoli, za to po terenie, początkowo szosami, jednak szybko odbijam na Makoszowy.
Jesienny las jest niesamowity, szkoda tylko, że nie słychać ptaków, w zasadzie to poza szumem wiatru nic nie słychać...

Złota Polska jesień :)

Na stargańcu © amiga

powrót

Wtorek, 1 października 2013 · Komentarze(0)
Maria Pakulnis - Ballada jarzynowa


Powrót masakra... całość pod wiatr..., na dokładkę dalej się nie chce, tyle, że teren teren teren..., mimo wszystko chyba wolę jego niż szosy, chociaż do tych drugich też nie mam nic, i jeden i drugi wariant ma coś w sobie...

Okolice Adamowic © amiga

Kolejny dzień zmagań z samym sobą

Wtorek, 1 października 2013 · Komentarze(2)
Coma - 100Tys Jednakowych Miast


Przyznam się, że nie wiem co lepsze, deszcz, czy upierdliwy wiatr..., niby mam go z tyłu, może delikatnie z boku, ale nie sprawia mi to przyjemności, jest wrednie. Na dokładkę na ulicach jakieś szaleństwo..., wjeżdżam w las i jest lepiej, jest cisza, spokój, jest rower i jestem ja... w tym wszystkim... Ochota do kręcenia dalej nie wraca..., może ostatnio nieco przegiąłem? Może to przemęczenie? Diabli wiedzą...

Ochojecki las... - archiwum © amiga