Wyjazd stosunkowo wcześnie ok 16:30. Spieszyłem się bo wg. new.meteo.pl im później tym ulewa ma być większa. Chciałe zdążyć przed 18:00 gdy deszcz miał być raczej symboliczny i ... się udało. Na wysokości Rudy Śląskiej zaczął siąpić drobny deszcz i tak już pozostało do końca trasy. Jednak pomimo tego jechało się bardzo przyjemnie i nawet kolano specjalnie się nie buntowało. Klasycznie, w ostatnim czasie, do domu dojechałem up....y maksymalnie. Wszystkie ciuchy powędrowały do prania :) Ciekawe jak będzie jutro, czy uda mi się ponownie wyjechać na rowerze ?
... spowodawanej pogodą, dzisiaj ponownie wyruszyłem do pracy na rowerze. Było chłodno i mokro (na szczęscie nie padało, ale były kałuże). Trasę przejechałem bez większych przeszkód. Liczę na to, że wkrótce podoba się poprawi na tyle, że będę mógł znowu codziennie jeździć do pracy na bicyklu ... . W tej chwili w Gliwicach pada, rower się myje :) - stoi na parkingu. Wolałbym nie wracać w ulewie po raz n-ty lub być zmuszony do wyjazdu z Gliwic pociągiem ...
... zabiłem ślimaka, prawdopodobnie w lasku Makoszowskim. Biedaka musiałem zdrapywać z amortyzatora. Poznałem go po rożku, pozostałe fragmenty ciałka nie dawały się rozpoznać. Trzeba będzie zrobić badania DNA i wysłać list do rodziny. Mam nadzieję, że dostanę karę w zawiasach ..., a i tak do końca życia nie zapomnę tego widoku. :(
Powrót z pracy przebiegał prawie standardowo. Jedyny minus dzisiejszej wycieczki to opaday deszczu. Na szczeście niewielkie, przynajmniej w Gliwicach, Zabrzu i Rudzie Śląskiej. Jednak w lesie Panewnickim, kałuże świadczyły o tym, że chwilę wcześniej musiała przejść tędy ulewa. Masa błota, wody, ... wszędzie ... . Do domu dojechałem up...y niemiłosiernie - ostatnio to chyba norma :) Wyjeżdżając z lasu w Panewnikach na pobliskiej łące zauważyłem zająca i grzechem byłoby go nie ustrzelić. Poniżej trofeum :) - fota futrzaka.
Pierwszy w tym tygodniu wyjazd do pracy. Trasa standardowa, tym razem bez przygód. Temperatura dość przyjemna, <20 stopni. Przeszkadzał jedynie wiatr, a w zasadze silne podmuchy. Zobaczymy co będzie dalej. new.meteo.pl twierdzi do będzie lało ale tylko do 16:00 więc powrót nie powinien być w deszczu :)
Piewszy w tym tygodniu powrót z Gliwic. Pogoda bardzo rowerowa, temperatuta w okolicach 20 stopni, brak deszczy, wiatr minimalny. Jechało się bardzo przyjemnie, standardową drogą przez Sośnicę, Makoszowy, Halembę i Panewniki.
Powrót z pracy również w deszczu. Wszystkie prognozy wskazywały na poprawę pogody jednak ok 15:00 zaczął padać deszcz w Gliwicach. Pół godziny później nieco się wypogodziło więc ok 16:00 pozbierałem się i w drogę. Niestety daleko nie ujechałem w "okienku bezdeszczowym". Po kilku km ponownie zaczęło ponownie siąpić. Taki chyba był mój dzisiejszy los. Udało mi się wyjechać z chmury deszczowej dopiero przed Rudą Śląską. Byłem przemoknięty i maksymalnie upie.....ony. W sumie fajnie było :)
Wyjazd z domu około 7:00. Temperatura 16 stopni. Deszczu nie było. Sprawdziłem prognozy na new.meteo.pl i wyglądało na to, że dojadę do pracy może nieco umorusany, ale suchy. Na 6km na wysokości wylotu ul. Bałtyckiej w Panewnikach zaczął padać deszcz. :) Zastanawiałem się czy nie wrócić do domu, ale było by to bez sensu, powrót do kolejne kilkanaście minut + przepranie się + dojazd, straciłbym minimum 30-40 min dodatkowo. Poza tym miałem w pamięci prognozy. Myślałem, że za chwilę to przejedzie i będzie ok. Pojechałem dalej, w Halembie deszcz praktycznie przestał padać, więc zadowolony jechałem dalej. Niestety od ok 21 km będąc w Makoszowach zaczęło ponownie lać. Przy okazji złapałem gumę na przednim kole. Rewelacja. Na szczęście tym razem było to normalne przebicie. Dętkę wymieniłem na zapasową i po 10 minutach jechałem dalej. Wchodząc do firmy kilka osób dziwnie się na mnie patrzyło, ale w końcu czego nie robi się dla urody. Kąpiele błotne dobrze wpływają na cerę :) Ps. Mam nadzieję, że przez 8 godzin ciuchy nieco przeschną.
Trasa standardowa. Przygód po drodze brak, może poza wymuszonym postojem na przejeździe kolejowym w Zabrzu Makoszowach. :) Temperatura przyjemna, lekki wiatr, jechało się rewelacyjnie. Wczoraj po powrocie kolano postanowiło o sobie przypomnieć, chyba mu się nie podobała wczorajsza średnia, więc dzisiaj starałem się nie przemęczać. Na miejscu zdziwiła mnie średnia. Znowu odrobiłem 1 min na tej trasie :)
Powrót z pracy nieco niestandardowy, delikatnie zmodyfikowałem trasę. Przy temp. 30 stopni nie miałem ochoty na pchanie się w podjazdy. Początkowo jechało mi się względnie dobrze jednak już po 20 min trasy miałem dość jazdy, roweru i wszystkiego. To nie jest pogoda do jazdy, przynajmniej dla mnie. Pogoda tropikalna zupełnie mi nie odpowiada, nadaję się bardziej do Norwegii, niż Chorwacji :) Ech ... Przed wyjazdem uzupełniłem płyny, zabrałem ze sobą bidon 0.7l, a jednak na 13km dokupywałem w sklepie wodę mineralna. Obłędny powrót. Dawno się tak nie zmęczyłem/wykończyłem. Pomogła dopiero kąpiel. DJK71 zaproponował mi dzisiaj wyjazd w okolice Tarnowskich Gór, cieszę się że nie pojechałem. Jeździłbym chyba na zombiaka, bez świadomości. Zgłoszę się w te okolice gdy temperatura będzie miała jakieś bardziej akceptowalne wartości <=20st.