Krótka wycieczka z qmplami po okolicy. Tempo mocno spacerowe, ale nie zależało nam na osiągach, średniej czy odległości. Wyjazd późno ok 19:00, pojechaliśmy w okolicye zalewu Fala na Wesołej. Tam chwila przerwy i powrót przez Giszowiec do domu.
Kolejny wyjazd do pracy. Jednak tym razem jest to ostatnia wizyta w firmie w tym miesiącu. Od jutra w zasadzie rozpoczynam urlop. Nie wiem co mi z tego wyjdzie, zamierzam przede wszystkim odpocząć. W poniedziałek będę musiał jeszcze załatwić kilka spraw, ale nie powinno to wpłynąć na całokształt urlopu . Zobaczymy .... Dzisiejszy wyjazd raczej standardowy, poza tym, że chciałem sobie w Piotrowicach skrócić nieco drogę i ... zrobiłem dodatkowe kółko, dokładając do trasy jakieś 500m :). Pogoda na rower całkiem niezła. Temperatura w okolicach 20 stopni, rucha na drogach minimalny. Gdyby jeszcze nie wyło tego wiatru od zachodu byłoby idealnie. Kolano dalej daje znać o sobie. Muszę chyba porzucić rower na chwilę...
Kolejny dzień rozpoczęty wyjazdem na rowerze. Pogoda idealna, jedynie nieco mokro po porannych deszczach. Trasa go Gliwic w zasadzie nie ulega zmianie, bo po co ....., Ten wariant pasuje mi najbardziej. :)
Dzisiaj kolejne 2 pozycje z czasów mojej młodości. Jak to było dawno temu ... World of Commodore 1992 rok.
Pierwszy rowerowy wypad do pracy w tym tygodniu. Wczoraj skutecznie odstraszyła mnie od tego pogoda - zimno, mżyło. Dzisiaj zdecydowanie ciekawszy klimacik :). W lesie trochę wody, ale i tak zdecydowanie mniej niż się spodziewałem. Do Gliwic dojechałem bez większych problemów i ...jakiś taki czysty, nie zmęczony. Kolejny raz jechałem na nieco niższych "biegach" niż zwykle, kadencja wyższa, ale zmęczenia praktycznie brak, nawet kilka podjazdów po drodze jakoś tak poszło dzisiaj bezproblemowo. Może jeszcze nie jestem stracony :) i mogę się czegoś nauczyć.
Dzisiaj kolejna paczka wspomnień. Tym razem 2 gry - jeden z hitów salonów gier z lat 80 Yie ar Kung-Fu
i drugi równie popularny w tamtych czasach Kung-Fu Master &feature=related
Dzisiejszy powrót trochę inny niż zwykle. Postanowiłem pojechać nieco inną trasą. Chciałem sprawdzić drogę przez Rudę Śląską obok kopalni Śląsk. Pierwsza część trasy bardzo szybka, głównie po szosach z drobnym kilku km fragmentem leśnym w Zabrzu Makoszowy i Kończycach. Dopiero w Halembie skręciłem w polną ścieżkę i trzymałem się jej dość długo, dalej bocznymi ścieżkami dojechałem do Panewnik i dalej już standardową trasą do domu. Pierwsza część niby szybka, ale nie przepadam jechać wśród samochodów. Za to druga część "wyprawy" prowadziła po małych stawach ukrytych gdzieś między łąkami, w lasach ogólnie rewelacja.
Dzisiaj miałem problem, aby się pozbierać do pracy. Wyjazd ok 7:00 ... . Po wczorajszej trasie powrotnej coś pobolewa mnie kolano, chyba odezwała się kontuzja sprzed 2 miesięcy. Dzisiaj jechałem na nieco niższych przełożeniach, aby nie obciążać go specjalnie i nie przegiąć. W przyszłym tygodniu również mam plan trochę pojeździć do pracy :). Na weekend nazbierało mi się trochę spraw więc raczej nie pojeżdżę wiele.
Na koniec kolejne produkcje. Również utrzymane w stylu techno ...
State of the art z 91 roku
oraz 9 fingers uznawany za jego kontynuację z 93 roku
Ech...., to były czasy. Nawet techniawa nie odstaraszała :)
Chyba powoli. Dzisiaj padł rekord na trasie do pracy na trasie którą jechałem. Jeszcze trochę i może uda mi się dojechać w ciągu godziny :) Raczej nierealne w tym roku ale ....
Dopadła mnie ostatnio nostalgia za starymi, pięknymi czasami, gdzie niepodzielnie w świecie komputerów rządziły C64 i Amiga. W związku z tym kolejna porcja wspomnień demoko Elysium by sanity z 1991. Dzisiaj może nie robi takiego wrażenia jak kiedyś, ale przypomnijcie sobie co potrafiły w tamtych czasach PC-ty.
Dzisiaj powrót na rowerowe szlaki. Zakwasy dawały znać o sobie, ale było to już do przyjęcia, tym bardziej, że ostatnie 2 dni dojazdu to była masakra. Kolej zaczęła przeginać. Od poniedziałku zaczeli kopać przy trakcji na odcinku z Gliwic do Zabrza i z rozkładu wyleciało 2/3 pociągów obsługujących tą trasę. Na dokładkę w poniedziałek nałożył się na to wszystko strajk maszynistów. I o ile jazda do Gliwic zajęła tyle co zwykle. To powrót już nie był taki prosty. Rekord padł w .... poniedziałek: z firmy wyszedłem ok 16:30 w domu byłem ok 20:30 :). Wczoraj było nieco lepiej: 19:10 w domu, ale na 20:00 musiałem zdążyć do ubezpieczyciela. Więc wszystko w biegu.
Dzisiejszy wypad bardziej rekreacyjny i bez większej ochoty na kręcenie. Od rana nap....a mnie głowa, tabletki niewiele pomagają. Chyba po prostu pójdę wcześniej spać. Trasa prowadziła po okolicznych lasach. Pierwotnie w kierunku Murcek, później Giszowca i na końcu powrót do Ochojca. Jechało się średnio, nie tylko ja wpadłem na pomysł skorzystania z pogody. Miejscami trzebebyło uważać na pieszych oraz hordy weekendowych rowerzystów (w tym część w wersji po piwkach). Na jutro plan jest prosty. O 6:00 wypad w góry, bez roweru, z buta zaliczyć obie Czantorie i może coś jeszcze ... :)
Wczoraj krótki odpoczynek od rowera, poranne prognozy wyglądały nieciekawie, więc sobie odpuściłem. Inna sprawa że myśli o "rowerku" gdzieś tam goniły w głowie i dzień skończył się na zmianie kierownicy na inną. Zależało mi na podniesieniu jej, więc wracając do domu kupiłem Bop BOP BARSPIN.
Podniosło mi to miejsce chwytu o ok 4.5 cm. Niby niedużo, ale w końcu czuję, że nacisk nie jest na zewnetrznych krawędziach dłoni tylko opiera się na jej całej szerokości. Mam nadzieję, że zakończy to moje boje z drętwieniem palcy. Również wczoraj dotarł pulsometr. Dzisiaj po raz pierwszy z niego skorzystałem.
Cięzko powiedzieć czy jestem zadowolony z tego zakupu. Pewnie okaże się to również wkrótce :)
Dzisiejsza droga ... ... raczej standardowa. Ominąłem hałdę Makoszowy, pojechałem przez lasek Makoszowski, aby zaoszczędzić na czasie. Wyjazd z domu był mocno opóźniony, przygotowanie się do wyjazdu to była dzisiaj duża sztuka. Pogoda za oknem nie zachęcała do wychodzenia. Jednak gdy znalazłem się już na rowerze było ok, chociaż trochę chłodno. Nieco dziwnie się czułem jadąc na rowerze z tak szeroką kierownicą. W stosunku do poprzedniej to ok 8 cm więcej. Chyba Zygfryd dostanie kolejną ksywę. El Torro. :) Fotkę wrzucę wieczorem w kolejnym wpisie :) i chyba będzie jasne czemu tak :).