I po spotkaniu firmowym w Żywcu

Niedziela, 23 czerwca 2013 · Komentarze(12)
Uczestnicy
Maria Peszek - Nie ogarniam


Wczorajszy dzień to sporo atrakcji, włącznie z pływaniem po jeziorze Żywieckim. Imprezka przeciągnęła się niektórym do 5:00, od jakiegoś czasu jest już jasno. Towarzystwo zaczęło uciekać do domków spać...., a ja jakoś nie mam ochoty na sen..., tylko co tu robić, pierwsza myśl, to aparat i polowanie na taki nad wodą. Jednak chwilę później nachodzi refleksja, jestem w górach i na żadnej w zasadzie nie zdobyłem... Chyba najwyższa pora gdzieś się wybrać. Mam niecałe 4 godziny czasu... więc nie poszaleję... krótkie spojrzenie na mapę i... Czupel... . Do najbliższego żółtego szlaku mam ok 500-700m. Dość szybko znajduję się w pobliżu Tresnej, szczyt mijam w odległości może 100m, ale nie on jest moim celem, a to na żółtym szlaku zaliczam Solisko (635) i kawałek dalej na wysokości Koleb wchodzę na czerwony szlak prowadzący na Czupel, zastanawiam się jaka jest tutaj trasa, na ile da się podjechać rowerem, wrażenia są podobne jak rok temu, jadąc innym szlakiem, wiele miejsc jest do przebycia tylko z buta. W ciągu nieco ponad godziny osiągam Czupel (933 - najwyższy szczyt Beskidu Małego w Beskidach Zachodnich), odbijam na Rogacza (899) i wchodzę na niebieski szlak, teraz głównie zejście, jednak wiem jakie to jest zdradliwe, zresztą na mapie jest gęsto od poziomic, będzie ciężko. Do Suchego Wierchu (781) jest jeszcze ok, za to później w kierunku Czernichowa jest wiele miejsc usianych kamieniami o różnej wielkości od groszku do TV Rubin... Zmęczyło mnie te zejście, chyba mimo wszystko wolę podchodzić, podjeżdżać. Ostatni kawałek to głównie szosa prowadząca do Zarzecza. W ośrodku jestem 5 min po zakładanym czasie :). Zmieściłem w limicie czasowym... uff, prawie 15km za sobą :).

W drodze na Czupel © amiga


Kapliczka w górach © amiga


Czekające wyzwanie © amiga


Zaczyna się wypogadzać © amiga


Po śniadaniu w ciągu godziny wyjeżdżamy, jest nas 4: Darek, Andrzej i Tomek. Początkowo planujemy wjazd na górę Żar, jednak przy sklepie, w Czernichowie, odpuszczamy, przed nami szmat drogi, a dobrze by było dotrzeć o jakimś normalnym czasie, tym bardziej, że jest już o 11:00.
Jedziemy przez Kobiernice (ech... żeby było więcej czasu), Kęty, Pisarzowice, Janowice, Bestwinę, tutaj zatrzymujemy się w małej knajpce, chwilę odpoczywamy ustalamy dalszą trasę, chwilę później rozstajemy się z Andrzejem, musi jak najszybciej dotrzeć do domu, a my niespiesznie kierujemy się przez Czechowice-Dziedzice do Goczałkowic Zdroju, tutaj przy głównej promenadzie posilamy się w knajpce... Mija kilkadziesiąt minut, na horyzoncie (od południa) pojawiają się ciemne chmury. Trzeba uciekać, jadąc przez całą długość Goczałkowic, pada deszcz, na szczęście udaje nam się wydostać spod wpływu chmury, robimy przerwę przy zalewie Łąka :)


Kościół św. Mikołaja w Łące © amiga


Zalew Łąka - klon Goczałkowic © amiga


Jednak nie ma specjalnie czasu na podziwianie okolicy. Pozostało jeszcze sporo drogi przed nami. Kierujemy się przez lasy na Zgoń, Gardawice, Zawiść, po drodze kolejna przerwa, wypijamy po małym piwie. W międzyczasie słońce zaczyna grzać. Chce mi się niemiłosiernie spać, męczę się jadąc na rowerze, uważam, aby nie usnąć, dopiero kilka podjazdów w okolicach Orzesza , Ornontowic budzi mnie na dobre :). W Gierałtowicach rozstajemy się z Tomkiem pędzi do Gliwic. Stajemy jeszcze na chwilę przy sklepie, uzupełniamy elektrolity i powoli odbijamy każdy w swoją stronę, Darek na helenkę, a ja wracam do Katowic. Jeszcze krótka przerwa przy boisku kolejarza w Piotrowicach i mogę odpocząć w domu. Jeszcze tylko włączyć pranie, coś zjeść i można iść spać :)

Piękny weekend, nawet nie przypuszczałem, że będzie taki udany, że tak miło go spędzę, ech... oby więcej takich.

Prawie w domu - boisko kolejarza o zachodzie słońca © amiga

Komentarze (12)

Bod10 Zawsze dojazd można rozbić na 2 dni... 300km pewnie skończyło by się zap...em, bez jakiegokolwiek zwiedzania, pewnie nawet nie wiedziałbym którędy jechałem :)
xtnt Łąki początkowo nie planowaliśmy, a wygląda jak młodszy brat Goczałkowic... w sumie ciekawe miejsce, niedawno dowiedziałem się, że jest to jedno z ciekawszych miejsc dla ornitologów, może nie jestem aż takim miłośnikiem ptaków, ale pewnie jeszcze z jeden 2 wypady w tym roku zrobię w te okolice..., właśnie z tego powodu...
djk71 Hehe..., a ja po cichutku wszedłem do domku zabrałem graty, banany, izotonik i chodu w góry...

amiga 08:41 wtorek, 2 lipca 2013

Tej porannej wycieczki to Ci nie zapomnę... A ja starałem się w łóżku za bardzo nie przewracać, choć już spać nie mogłem, żeby Was nie obudzić!

djk71 19:01 piątek, 28 czerwca 2013

Niby nie daleko, około 300 km, zależy gdzie. Z powrotem to nie wiem jak się pojedzie, zwłaszcza po integracji.

Bod10 09:29 środa, 26 czerwca 2013

Bod10 Do Bieszczad specjalnie daleko nie ma... Myślę, że spokojnie można tam dojechać w jeden dzień, jeżeli dobrze pamiętam to Limit coś takiego popełnił w tym roku :)

amiga 09:22 środa, 26 czerwca 2013

W Bieszczadach mówisz. To na taką imprezę będziesz musiał dostać delegację na kilka dni na dojazd.

Bod10 09:04 środa, 26 czerwca 2013

Bod10 Jednak mimo wszystko wolę wracać rowerem.... :) Może w przyszłym roku będzie jakaś impreza firmowa np w Bieszczadach :), byłoby pięknie...

amiga 08:53 środa, 26 czerwca 2013

Jurek57 1 dzień różnicy... i faktycznie musielibyśmy pokonać część trafy wpław...
Limit :), szybko się regeneruje. Firmowa integracja to tylko 3 dni za to jakie :)
Noibasta Trzeba korzystać jak jest okazja..., a że od zawsze lubię góry, to chyba nic dziwnego, łódka była przy okazji :)

amiga 08:52 środa, 26 czerwca 2013

Powroty z imprez integracyjnych są zawsze ciężkie, a co dopiero rowerem.

Bod10 08:49 środa, 26 czerwca 2013

się nachapałeś w jeden weekend, rower, pływanie, góry ... harpagan jesteś :D

noibasta 20:20 wtorek, 25 czerwca 2013

Integracja co tydzień? A masz drugą wątrobę? ;-)

limit 18:45 wtorek, 25 czerwca 2013

Dobrze że nie było tam Was w poniedziałek.Bo musielibyście przeprawiać się przez Czechowice w brud ...

Jurek57 18:40 wtorek, 25 czerwca 2013
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa empot

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]