Nasze podróżowanie z Karoliną - Od Kielc do Rzeszowa :) - dzień szósty
Wtorek, 20 sierpnia 2019
· Komentarze(0)
Na dzisiaj mamy zaplanowany nieco krótszy odcinek niż w dniach poprzednich, chcemy dotrzeć do Suśca. W większości już jesteśmy spakowani, sakwy lądują na rowerach. Kończymy śniadanie i ruszamy kilka minut po ósmej.

Brama Roztoczańskiego Parku Narodowego w Zwierzyńcu © amiga
Słońce jeszcze nie ogrzało świata, jest jednak przyjemnie. Opuszczamy Zwierzyniec, robiąc jeszcze kilka zdjęć, przystajemy nieco dalej przy stawach Echo, przy jednym z nich funkcjonuje plaża. O tej porze dnia jest jeszcze pusta. Mimo sporej reklamy, nie przestawia to sobą nic specjalnego. Może dlatego, że takich miejsc widzieliśmy już wiele. Nieco dalej z drugiej strony stawów trafiamy na MOR i wieżę widokową. Wchodzimy na górą, ponownie robimy zdjęcia.

Plaża przy stawach Echo © amiga

Stawy Echo z wieży widokowej © amiga
Mijamy znaki informujące o wjeździe do Roztoczańskiego Parku Narodowego, tutaj samochody nie mają wjazdu, szutry są szerokie, nieźle ubite. Lasy przez który jedziemy jest potężny, drzewa wielkie, panuje fantastyczna cisza, jedynie ptaki od czasu do czasu dają znać o sobie. Osobiście jestem zachwycony tym odcinkiem :), mam nadzieję, że takie lasy będą się ciągnąć jeszcze długo.

Lasy w parku Roztoczańskim © amiga

Ubite szutry w parku © amiga

Las w parku © amiga

Miejsce przyjazne rowerzystom - okolice Florianki © amiga

Robimy sporo zdjęć ;) © amiga

Punkt widokowy na górce © amiga

Ikona na rozstaju dróg © amiga

Przed Góreckiem Starym © amiga

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa w Górecku Kościelnym © amiga

Przydrożna kapliczka © amiga

Zabudowania w Górecku Kościelnym © amiga
Podążamy w kierunku Józefowa, dwa dni temu odpuściliśmy go sobie, by dojechać wcześniej do Zwierzyńca, ale cały czas mieliśmy go na liście miejsc do odwiedzenia. Pamiętam jak w zagrodzie Sitarskiej wspominano nam o tym miejscu o kamieniołomie, o Synagodze. Pierwszym miejscem które zobaczyliśmy w Józefowie to piękny zalew i plaża :) Dzisiaj jest tutaj niewielu ludzi, ale pewnie w weekendy jest tłoczno :)

Zalew w Józefowie © amiga

Centrum Józefowa © amiga

Synagoga w Józefowie - obecnie biblioteka © amiga
W centrum miasteczka chwila na ustalenie co pierwsze, wybór pada na Synagogę i nieco dalej położony Kirkut. To pierwsze miejsce pełni w chwili obecnej rolę biblioteki, gdy tam wchodzimy okazuje się, że jest opisana historia, pojawiają się wycieczki szkolne... pomysł jest trafiony.
Kirkut za to jest nieco oddalony od zabudowań, dobrze, że są oznaczenia inaczej ciężko było by trafić. Sam cmentarz jest opuszczony, ktoś co prawda od czasu do czasu odwiedza to miejsce, ale to wszystko.

Kirkut w Józefowie © amiga

Na terenie kirkutu w Józefowie © amiga

Macewy na cmentarzu © amiga

Ktoś o tym pamięta. © amiga

Ktoś tutaj przychodzi © amiga
Pora zawrócić i podjechać od dość charakterystycznej baszty widokowej i niesamowitych kamieniołomów. Wchodzimy na wieżę i ... aparaty idą w ruch. Nie jesteśmy sami :) Widoki zapierają dech.

Baszta widokowa w Józefowie © amiga

Sporo schodów przed nami © amiga

Przez okienko w baszcie © amiga

Widoki na okolicę z Baszty © amiga

Kamieniołomy w Józefowie © amiga

Kamieniołom w Józefowie © amiga

Teraz trzeba w dół © amiga
Wracamy ponownie do centrum, jeszcze szybkie uzupełnienie zapasów i dopiero ruszamy dalej. Sześć kilometrów przez pola, pod wiatr i w pełnym słońcu wywołuje u nas wspomnienia z dnia poprzedniego. Chcemy jak najszybciej minąć ten odcinek. Gdy docieramy do granic lasu czujemy ulgę... Jazda ponownie staje się przyjemnością. Do Suśca jest coraz bliżej, gdy pojawia się wcześniejsza miejscowość zaczynamy rozglądać się za sklepami. Coś na kolację i kolejne śniadanie bardzo by się przydało ;)

Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Józefowie © amiga

Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Józefowie © amiga
Odwiedzamy jeszcze miejscowy kościółek, by po kilku minutach odszukać agroturystykę. Chwila rozmowy rozpakowujemy się na szybko. Na dojeździe nie było sklepu więc muszę poszukać czegoś. Okazuje się, że wszystkie sklepy znajdują się po jednej stronie Suśca... Wchodzę do jednego z nich. Jest nieźle zaopatrzony... Zakupami wypełniam plecak, a na kierownicy wisi reklamówka :) Mogę wracać.
W między czasie Karolina czaruje w kuchni. Dołączam do niej.
Po obiedzie i odpoczynku gdy słońce zaczyna już nieco słabiej grzać postanawiamy wybrać się na małą rundkę do szumów Tanwi. Korzystamy ze szlaku, ten jednak okazuje się chwilami mało przejezdny rowerami, pojawiają się rozległe piaskownice, czasami wąskie przejścia, mostki drewniane. Idziemy pieszo czasami tylko wspomagając się rowerami. Co jakiś czas stajemy, robimy trochę zdjęć i ruszamy dalej.

Szlak w kierunku szumów Tanwi © amiga

Fajna droga przez las © amiga

A takich ścieżek nie lubię © amiga

Piaskownica przed Szumami Tanwi © amiga

Nad Tanwią © amiga

Drewniane mostki nad Tanwią © amiga

Nad Tanwią © amiga

Szumy Tanwi © amiga

Tanew © amiga
Szlak opuszczamy kilka km dalej niedaleko parkingu, tam w barze uzupełniamy elektrolity. Zaczynamy wracać, ale... jesteśmy niedaleko Huty Różaneckiej... tam znajdują się ruiny cerkwi, chyba warto podjechać. Ten krótki kawałek jest morderczy, spore nachylenie daje się nam we znaki... Później zjazd pod kościół i cerkiew, a po sesji trzeba podjechać to samo tylko z drugiej strony...

Przydrożna kaplicza © amiga

Huta Różanecka © amiga

Widoki z górki © amiga

Pozostałości cerkwi w Hucie Różaneckiej © amiga

Ruiny cerkwi w Hucie Różaneckiej © amiga
Przez Rybnicę wracamy do Suśca... Udało się :) Pora na kolację..., przeglądnięcie map i czas pójść spać.
Dzień był dość przyjemny...
A teraz trochę o agroturystyce pod Jałowcem... w Suścu.
Pokoje czyste, wysprzątane. Za to kuchnia... zero wyposażenia, chyba po raz pierwszy z czymś takim się spotykam, 2 garnki oba wyglądają jakby kopały się z koniem w świńskim korycie. Były 2 patelnie w tym jedna zarośnięta tłuszczem i brudem. Sztućców brakowało. Jakaś jedna łyżeczka, tępy nóż... Czajnik zakamieniony. Dziwi to o tyle, że nie było to tanie miejsce. Na dokładkę zapytaliśmy o pralkę i możliwość wyprania ciuchów... Zażądano od nas dodatkowej też wygórowanej opłaty, to po raz pierwszy podczas wszystkich naszych wypraw. Praktycznie zawsze albo pralka była dostępna od tak... albo gospodarze udostępniali nam ją w ramach opłaty za nocleg... Na dokładkę około 22 gdy już poszliśmy spać pan gospodarz postanowił zaprosić nas na TV... Wybudził nas... masakra... Mam wrażenie, że szukał kompana do kieliszka.
Troch żałuję, że nie zanocowaliśmy gdzie indziej, ale nie mogliśmy spodziewać się takich atrakcji. Cóż...

Pomnik Kargula i Pawlaka w Suścu © amiga

Chyba jedyna atrakcja Suśca © amiga

Brama Roztoczańskiego Parku Narodowego w Zwierzyńcu © amiga
Słońce jeszcze nie ogrzało świata, jest jednak przyjemnie. Opuszczamy Zwierzyniec, robiąc jeszcze kilka zdjęć, przystajemy nieco dalej przy stawach Echo, przy jednym z nich funkcjonuje plaża. O tej porze dnia jest jeszcze pusta. Mimo sporej reklamy, nie przestawia to sobą nic specjalnego. Może dlatego, że takich miejsc widzieliśmy już wiele. Nieco dalej z drugiej strony stawów trafiamy na MOR i wieżę widokową. Wchodzimy na górą, ponownie robimy zdjęcia.

Plaża przy stawach Echo © amiga

Stawy Echo z wieży widokowej © amiga
Mijamy znaki informujące o wjeździe do Roztoczańskiego Parku Narodowego, tutaj samochody nie mają wjazdu, szutry są szerokie, nieźle ubite. Lasy przez który jedziemy jest potężny, drzewa wielkie, panuje fantastyczna cisza, jedynie ptaki od czasu do czasu dają znać o sobie. Osobiście jestem zachwycony tym odcinkiem :), mam nadzieję, że takie lasy będą się ciągnąć jeszcze długo.

Lasy w parku Roztoczańskim © amiga

Ubite szutry w parku © amiga

Las w parku © amiga

Miejsce przyjazne rowerzystom - okolice Florianki © amiga

Robimy sporo zdjęć ;) © amiga

Punkt widokowy na górce © amiga

Ikona na rozstaju dróg © amiga

Przed Góreckiem Starym © amiga

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa w Górecku Kościelnym © amiga

Przydrożna kapliczka © amiga

Zabudowania w Górecku Kościelnym © amiga
Podążamy w kierunku Józefowa, dwa dni temu odpuściliśmy go sobie, by dojechać wcześniej do Zwierzyńca, ale cały czas mieliśmy go na liście miejsc do odwiedzenia. Pamiętam jak w zagrodzie Sitarskiej wspominano nam o tym miejscu o kamieniołomie, o Synagodze. Pierwszym miejscem które zobaczyliśmy w Józefowie to piękny zalew i plaża :) Dzisiaj jest tutaj niewielu ludzi, ale pewnie w weekendy jest tłoczno :)

Zalew w Józefowie © amiga

Centrum Józefowa © amiga

Synagoga w Józefowie - obecnie biblioteka © amiga
W centrum miasteczka chwila na ustalenie co pierwsze, wybór pada na Synagogę i nieco dalej położony Kirkut. To pierwsze miejsce pełni w chwili obecnej rolę biblioteki, gdy tam wchodzimy okazuje się, że jest opisana historia, pojawiają się wycieczki szkolne... pomysł jest trafiony.
Kirkut za to jest nieco oddalony od zabudowań, dobrze, że są oznaczenia inaczej ciężko było by trafić. Sam cmentarz jest opuszczony, ktoś co prawda od czasu do czasu odwiedza to miejsce, ale to wszystko.

Kirkut w Józefowie © amiga

Na terenie kirkutu w Józefowie © amiga

Macewy na cmentarzu © amiga

Ktoś o tym pamięta. © amiga

Ktoś tutaj przychodzi © amiga
Pora zawrócić i podjechać od dość charakterystycznej baszty widokowej i niesamowitych kamieniołomów. Wchodzimy na wieżę i ... aparaty idą w ruch. Nie jesteśmy sami :) Widoki zapierają dech.

Baszta widokowa w Józefowie © amiga

Sporo schodów przed nami © amiga

Przez okienko w baszcie © amiga

Widoki na okolicę z Baszty © amiga

Kamieniołomy w Józefowie © amiga

Kamieniołom w Józefowie © amiga

Teraz trzeba w dół © amiga
Wracamy ponownie do centrum, jeszcze szybkie uzupełnienie zapasów i dopiero ruszamy dalej. Sześć kilometrów przez pola, pod wiatr i w pełnym słońcu wywołuje u nas wspomnienia z dnia poprzedniego. Chcemy jak najszybciej minąć ten odcinek. Gdy docieramy do granic lasu czujemy ulgę... Jazda ponownie staje się przyjemnością. Do Suśca jest coraz bliżej, gdy pojawia się wcześniejsza miejscowość zaczynamy rozglądać się za sklepami. Coś na kolację i kolejne śniadanie bardzo by się przydało ;)

Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Józefowie © amiga

Kościół Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Józefowie © amiga
Odwiedzamy jeszcze miejscowy kościółek, by po kilku minutach odszukać agroturystykę. Chwila rozmowy rozpakowujemy się na szybko. Na dojeździe nie było sklepu więc muszę poszukać czegoś. Okazuje się, że wszystkie sklepy znajdują się po jednej stronie Suśca... Wchodzę do jednego z nich. Jest nieźle zaopatrzony... Zakupami wypełniam plecak, a na kierownicy wisi reklamówka :) Mogę wracać.
W między czasie Karolina czaruje w kuchni. Dołączam do niej.
Po obiedzie i odpoczynku gdy słońce zaczyna już nieco słabiej grzać postanawiamy wybrać się na małą rundkę do szumów Tanwi. Korzystamy ze szlaku, ten jednak okazuje się chwilami mało przejezdny rowerami, pojawiają się rozległe piaskownice, czasami wąskie przejścia, mostki drewniane. Idziemy pieszo czasami tylko wspomagając się rowerami. Co jakiś czas stajemy, robimy trochę zdjęć i ruszamy dalej.

Szlak w kierunku szumów Tanwi © amiga

Fajna droga przez las © amiga

A takich ścieżek nie lubię © amiga

Piaskownica przed Szumami Tanwi © amiga

Nad Tanwią © amiga

Drewniane mostki nad Tanwią © amiga

Nad Tanwią © amiga

Szumy Tanwi © amiga

Tanew © amiga
Szlak opuszczamy kilka km dalej niedaleko parkingu, tam w barze uzupełniamy elektrolity. Zaczynamy wracać, ale... jesteśmy niedaleko Huty Różaneckiej... tam znajdują się ruiny cerkwi, chyba warto podjechać. Ten krótki kawałek jest morderczy, spore nachylenie daje się nam we znaki... Później zjazd pod kościół i cerkiew, a po sesji trzeba podjechać to samo tylko z drugiej strony...

Przydrożna kaplicza © amiga

Huta Różanecka © amiga

Widoki z górki © amiga

Pozostałości cerkwi w Hucie Różaneckiej © amiga

Ruiny cerkwi w Hucie Różaneckiej © amiga
Przez Rybnicę wracamy do Suśca... Udało się :) Pora na kolację..., przeglądnięcie map i czas pójść spać.
Dzień był dość przyjemny...
A teraz trochę o agroturystyce pod Jałowcem... w Suścu.
Pokoje czyste, wysprzątane. Za to kuchnia... zero wyposażenia, chyba po raz pierwszy z czymś takim się spotykam, 2 garnki oba wyglądają jakby kopały się z koniem w świńskim korycie. Były 2 patelnie w tym jedna zarośnięta tłuszczem i brudem. Sztućców brakowało. Jakaś jedna łyżeczka, tępy nóż... Czajnik zakamieniony. Dziwi to o tyle, że nie było to tanie miejsce. Na dokładkę zapytaliśmy o pralkę i możliwość wyprania ciuchów... Zażądano od nas dodatkowej też wygórowanej opłaty, to po raz pierwszy podczas wszystkich naszych wypraw. Praktycznie zawsze albo pralka była dostępna od tak... albo gospodarze udostępniali nam ją w ramach opłaty za nocleg... Na dokładkę około 22 gdy już poszliśmy spać pan gospodarz postanowił zaprosić nas na TV... Wybudził nas... masakra... Mam wrażenie, że szukał kompana do kieliszka.
Troch żałuję, że nie zanocowaliśmy gdzie indziej, ale nie mogliśmy spodziewać się takich atrakcji. Cóż...

Pomnik Kargula i Pawlaka w Suścu © amiga

Chyba jedyna atrakcja Suśca © amiga