Wyprawa wzdłuż zachodniej granicy z Karoliną - dzień 7
Wtorek, 25 czerwca 2019
· Komentarze(0)
Wyjazd z Wisełki nieco później, spacer o 22 chyba nas nieco zmęczył. Po szybkim śniadaniu wyjeżdżamy z Wisełki. Szkoda, że nie mieliśmy sposobności pożegnać się z przemiłymi właścicielami. Na drogach niewielki ruch... Informacje które wczoraj udzielili nam właściciele pensjonatu pomagają nam w trakcie drogi. Szybko mamy fajną rowerówkę.
Wczoraj po powrocie udało mi się jeszcze połatać dętki i zabezpieczyć porządnie oponę, ale... wiem jedno, przy pierwszej okazji kupię nową oponę, powinienem to zrobić jakieś 500 km temu ;), a nie niepotrzebnie się męczyć.
Docieramy dość szybko do Międzywodza, tutaj próbujemy objechać główna promenadę, ale ta miejscowość odstrasza. Smród kebabów a raczej przypalonego tłuszczu to nie to czego oczekiwałem, uciekamy stąd. Za to nieco dalej w Dziwnowie wjeżdżamy na szlak, czy może ścieżkę wzdłuż morza po wydmach... Pomysł rewelacyjny, a my uśmiechnięci powolutku przemierzamy tą drogę. Wiemy, że za chwilę odbijemy wgłąb lądu, by zbliżyć się do Szczecina gdzie jutro koło południa odjedziemy pociągiem...

Znowu fajna droga rowerowa :) © amiga

Do Dziwnowa już niedaleko ;) © amiga

Most zwodzony w Dziwnowie © amiga

Rzeka Dziwna w Dziwnówku © amiga

Karolina na moście © amiga

Nad Dziwną © amiga

A może na plażę... © amiga

Niewielu spacerowiczów © amiga

Nad Bałtykiem © amiga

Takie coś w Polsce :) © amiga

Ostatni raz zerkamy na polskie morze © amiga
Wyjeżdżamy z Dziwnowa, pożegnawszy się na jakiś czas z Bałtykiem, jeszcze nad nie wrócimy, ale nie do Świnoujścia, nie do Międzyzdrojów, czy Międzywodzia... wolę bardziej spokojne okolice :) Np Wisełkę :)
Za Dziwnówkiem robimy krótką przerwę, na śniadanie, na wykonanie telefonu do Gliwic... Mija trochę czasu nim ruszamy dalej. Gdzieś przed Kamieniem Pomorskim widzimy reklamę sklepu rowerowego na ulicy Dworcowej. Gdy tam docieramy prócz objazdu miasta i zachwycania się niektórymi atrakcjami, przystajemy przy sklepie..

Krótki postój © amiga

Coś tam siedzi na pieńku © amiga

Katedra pw. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim © amiga

Szachulce w Kamieniu Pomorskim © amiga

Katedra pw. Jana Chrzciciela z innej strony © amiga

Marina w Kamieniu Pomorskim © amiga

Ratusz w Kamieniu Pomorskim © amiga

Kamień Pomorski - Baszta © amiga
Pytam się o oponę zwijaną, a tutaj niespodzianka, dowiaduję się, że jestem pierwszym w tym roku który pyta o takie cudo... Sklep niby nieźle zaopatrzony, ale wybór opon jest niewielki, kupuję najdroższą jaka jest, firmy BlackStone. Nie znam jej, ale biorę co jest... Nie zakładam jej teraz szkoda czasu, być może na jakimś dłuższym postoju, a może na mecie. Zabezpieczenie dziury w oponie jest solidne. Nie spodziewam się, żadnej niespodzianki w drodze.
Dalsza droga jest trochę męcząca, to przez otwarty teren i wiatr z północy. Upał zabija... Marzymy o cieniu, o odpoczynku, męczący odcinek...

Bociany powoli dorastają :) © amiga

W drodze do Wolina © amiga

Mała przystań nad Dziwną © amiga

Może chwilę odpoczniemy tutaj? © amiga

Kościół pw. Chrystusa Króla w Sibinie © amiga

Trochę cienia © amiga

W oddali Wolin © amiga

Zatrzymaliśmy się pod jedynym drzewem z możliwością zjazdu w okolicy... © amiga

Pasażer na gapę © amiga

Wiatraki w okolicy © amiga

Szkoda, że teraz są passe © amiga

Analiza mapy... © amiga
Gdy tylko nadarza się okazja, jest ławeczka przy krzyżu stajemy, pora posilić się, chwilę odsapnąć, napić się... Do Stepnicy gdzie mamy nocleg nie ma daleko... Ale obstawiam, że przy tej temperaturze zajmie nam to przynajmniej godzinę, Mapy pokazują, że niedługo powinniśmy dotrzeć do granicy lasu, tam nie powinno tak palić.

Pora skorzystać z ławeczki przy przydrożnym krzyżu... © amiga

Nad Gowienicą © amiga
Lasy nas ratują, dla odmiany mamy spory zjazd, prawi do samej miejscowości. Tam wpierw odszukujemy nasz nocleg. Okazuje się, że to dość wypasiona willa. Sam pokój jest skromny, ale czysty i przyjemny. Do dyspozycji mamy 2 łazienki, wielką kuchnię, salon, itd... Jest też kilku mieszkańców, część to robotnicy pobliskiej fabryki IKEI. A część jak my to podróżni, zatrzymujący się tylko na chwilę. Po rozpakowaniu się i szybkiej inwentaryzacji postanawiamy pojechać na zakupy. Tutaj okazuje się, że sklepów jest kilka, w tym biedronka. Zakupy udają się. Dostajemy wszystko o czym marzyliśmy przez ostatnie kilka dni. Wracamy do willi. I pierwsze co to kąpiel i przygotowanie prania. Mamy do dyspozycji Pralkosuszarkę. Zostajemy przy praniu, a przy tej temperaturze ciuchy wysuszą się w kilka godzin... W między czasie zajmujemy się kolacją...

Fajny pomysł by rozdzielić pasy © amiga
Wyjątkowo nie musimy szukać kolejnego noclegu, jednak na szybko omawiamy trasę dojazdową do Szczecina.. Wiele atrakcji nie będzie. Ale to co zwiedzimy to nasze :)
Padamy nieco wcześniej. Jutro musimy wcześniej wyjechać by zdążyć choć trochę zwiedzić Szczecin.
Część relacji jest na stronie PodPrad.info, opisany trochę innej perspektywy niż na blogach BS...
Wczoraj po powrocie udało mi się jeszcze połatać dętki i zabezpieczyć porządnie oponę, ale... wiem jedno, przy pierwszej okazji kupię nową oponę, powinienem to zrobić jakieś 500 km temu ;), a nie niepotrzebnie się męczyć.
Docieramy dość szybko do Międzywodza, tutaj próbujemy objechać główna promenadę, ale ta miejscowość odstrasza. Smród kebabów a raczej przypalonego tłuszczu to nie to czego oczekiwałem, uciekamy stąd. Za to nieco dalej w Dziwnowie wjeżdżamy na szlak, czy może ścieżkę wzdłuż morza po wydmach... Pomysł rewelacyjny, a my uśmiechnięci powolutku przemierzamy tą drogę. Wiemy, że za chwilę odbijemy wgłąb lądu, by zbliżyć się do Szczecina gdzie jutro koło południa odjedziemy pociągiem...

Znowu fajna droga rowerowa :) © amiga

Do Dziwnowa już niedaleko ;) © amiga

Most zwodzony w Dziwnowie © amiga

Rzeka Dziwna w Dziwnówku © amiga

Karolina na moście © amiga

Nad Dziwną © amiga

A może na plażę... © amiga

Niewielu spacerowiczów © amiga

Nad Bałtykiem © amiga

Takie coś w Polsce :) © amiga

Ostatni raz zerkamy na polskie morze © amiga
Wyjeżdżamy z Dziwnowa, pożegnawszy się na jakiś czas z Bałtykiem, jeszcze nad nie wrócimy, ale nie do Świnoujścia, nie do Międzyzdrojów, czy Międzywodzia... wolę bardziej spokojne okolice :) Np Wisełkę :)
Za Dziwnówkiem robimy krótką przerwę, na śniadanie, na wykonanie telefonu do Gliwic... Mija trochę czasu nim ruszamy dalej. Gdzieś przed Kamieniem Pomorskim widzimy reklamę sklepu rowerowego na ulicy Dworcowej. Gdy tam docieramy prócz objazdu miasta i zachwycania się niektórymi atrakcjami, przystajemy przy sklepie..

Krótki postój © amiga

Coś tam siedzi na pieńku © amiga

Katedra pw. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim © amiga

Szachulce w Kamieniu Pomorskim © amiga

Katedra pw. Jana Chrzciciela z innej strony © amiga

Marina w Kamieniu Pomorskim © amiga

Ratusz w Kamieniu Pomorskim © amiga

Kamień Pomorski - Baszta © amiga
Pytam się o oponę zwijaną, a tutaj niespodzianka, dowiaduję się, że jestem pierwszym w tym roku który pyta o takie cudo... Sklep niby nieźle zaopatrzony, ale wybór opon jest niewielki, kupuję najdroższą jaka jest, firmy BlackStone. Nie znam jej, ale biorę co jest... Nie zakładam jej teraz szkoda czasu, być może na jakimś dłuższym postoju, a może na mecie. Zabezpieczenie dziury w oponie jest solidne. Nie spodziewam się, żadnej niespodzianki w drodze.
Dalsza droga jest trochę męcząca, to przez otwarty teren i wiatr z północy. Upał zabija... Marzymy o cieniu, o odpoczynku, męczący odcinek...

Bociany powoli dorastają :) © amiga

W drodze do Wolina © amiga

Mała przystań nad Dziwną © amiga

Może chwilę odpoczniemy tutaj? © amiga

Kościół pw. Chrystusa Króla w Sibinie © amiga

Trochę cienia © amiga

W oddali Wolin © amiga

Zatrzymaliśmy się pod jedynym drzewem z możliwością zjazdu w okolicy... © amiga

Pasażer na gapę © amiga

Wiatraki w okolicy © amiga

Szkoda, że teraz są passe © amiga

Analiza mapy... © amiga
Gdy tylko nadarza się okazja, jest ławeczka przy krzyżu stajemy, pora posilić się, chwilę odsapnąć, napić się... Do Stepnicy gdzie mamy nocleg nie ma daleko... Ale obstawiam, że przy tej temperaturze zajmie nam to przynajmniej godzinę, Mapy pokazują, że niedługo powinniśmy dotrzeć do granicy lasu, tam nie powinno tak palić.

Pora skorzystać z ławeczki przy przydrożnym krzyżu... © amiga

Nad Gowienicą © amiga
Lasy nas ratują, dla odmiany mamy spory zjazd, prawi do samej miejscowości. Tam wpierw odszukujemy nasz nocleg. Okazuje się, że to dość wypasiona willa. Sam pokój jest skromny, ale czysty i przyjemny. Do dyspozycji mamy 2 łazienki, wielką kuchnię, salon, itd... Jest też kilku mieszkańców, część to robotnicy pobliskiej fabryki IKEI. A część jak my to podróżni, zatrzymujący się tylko na chwilę. Po rozpakowaniu się i szybkiej inwentaryzacji postanawiamy pojechać na zakupy. Tutaj okazuje się, że sklepów jest kilka, w tym biedronka. Zakupy udają się. Dostajemy wszystko o czym marzyliśmy przez ostatnie kilka dni. Wracamy do willi. I pierwsze co to kąpiel i przygotowanie prania. Mamy do dyspozycji Pralkosuszarkę. Zostajemy przy praniu, a przy tej temperaturze ciuchy wysuszą się w kilka godzin... W między czasie zajmujemy się kolacją...

Fajny pomysł by rozdzielić pasy © amiga
Wyjątkowo nie musimy szukać kolejnego noclegu, jednak na szybko omawiamy trasę dojazdową do Szczecina.. Wiele atrakcji nie będzie. Ale to co zwiedzimy to nasze :)
Padamy nieco wcześniej. Jutro musimy wcześniej wyjechać by zdążyć choć trochę zwiedzić Szczecin.
Część relacji jest na stronie PodPrad.info, opisany trochę innej perspektywy niż na blogach BS...