Do domku po lasach
Środa, 25 lipca 2018
· Komentarze(0)
Kategoria do 34km, Do/Z Pracy, Solo, W jedną stronę
Wyjeżdżam nieco wcześniej niż zwykle, lekko kropi, drogi mokre, ale na niebie nie widać niczego z czego mogłoby padać.
Ujeżdżam może 2 km i... słyszę telefon, spoglądam kto dzwoni... i chcę odebrać :), Rozmowa trwa dobre pół godziny...

Taśmociąg z kopalni... © amiga

Rower czeka na mnie © amiga
W końcu ruszam w dalszą drogę, jednak coś dziwnie się czuję, nie wiem czy coś mnie próbuje dorwać, czy to jakiś wirus. czy zwykłe osłabienie, może pogoda, ciśnienie, temperatura?
Po chwili postanawiam pojechać lasami, będzie chyba bezpieczniej, chłodniej. Tak więc w Zabrzu skręcam na hałdę i... zaskoczenie, przecież jechałem tędy niedawno, a teraz w kilku miejscach zmiany. Coś rozkopane, wykopane. Widać ślady po ciężkim sprzęcie.. Ciekawe czy to jakieś zmiany na niebieskiej ścieżce rowerowej? Czy jednak kolej lub kopalnia robi porządki. Ciężko powiedzieć.

Piękne chmurki © amiga

Coś się dzieje na niebieskiej rowerówce, może ją uzywilizują © amiga

Prześwit w końcu większy © amiga

Mostek jakby skrzywiony © amiga

Staw przy hałdzie na Sośnicy © amiga

Wilcze doły © amiga

Paskudnie po tym się jedzie © amiga
Wyjeżdżam do cywilizacji w Makoszowach i widzę gościa w koszulce Quo Vadis Makoszowy :), zastanawia mnie to przesłanie, ale w domu sprawdzam o co chodzi i kolejne zaskoczenie. To zespół piłkarski :) Tego się nie spodziewałem.

W Makoszowach © amiga

Kościół w Zabrzu Makoszowy © amiga
Nieco dalej widzę remontowany budynek i informację o hotelu dla psów... Zdaje się, że to robi się coraz popularniejsze. Ciekawe ilu jest chętnych. Mam nadzieję, że skończą się sytuacje zostawiania pupili przywiązanych w lesie do drzew. Te kilka zł na hotel można odżałować.

Buduje się hotel dla piesków © amiga

Stara hałda w Makoszowach © amiga
Zmęczenie, czy przeciążenie, czy... nie wiem co dale o sobie znać, staję w Starej Kuźni przy cukierni, coś do picia z cukrem - zielona herbata... + jakieś ciastka... Było dobre, ruszam dalej, ale niewiele to zmienia. Nie mam siły jechać, za to znajduję kilka Kani :) Będzie na kolację, a może śniadanie :)

Dolina Jamny © amiga

Pierwsze Kanie z lasów Panewnickich © amiga

Przy Famurze © amiga
Przed 19 docieram do domu... ledwo żyję... tylko po czym. Oby to jednak nie był wirus...
Ujeżdżam może 2 km i... słyszę telefon, spoglądam kto dzwoni... i chcę odebrać :), Rozmowa trwa dobre pół godziny...

Taśmociąg z kopalni... © amiga

Rower czeka na mnie © amiga
W końcu ruszam w dalszą drogę, jednak coś dziwnie się czuję, nie wiem czy coś mnie próbuje dorwać, czy to jakiś wirus. czy zwykłe osłabienie, może pogoda, ciśnienie, temperatura?
Po chwili postanawiam pojechać lasami, będzie chyba bezpieczniej, chłodniej. Tak więc w Zabrzu skręcam na hałdę i... zaskoczenie, przecież jechałem tędy niedawno, a teraz w kilku miejscach zmiany. Coś rozkopane, wykopane. Widać ślady po ciężkim sprzęcie.. Ciekawe czy to jakieś zmiany na niebieskiej ścieżce rowerowej? Czy jednak kolej lub kopalnia robi porządki. Ciężko powiedzieć.

Piękne chmurki © amiga

Coś się dzieje na niebieskiej rowerówce, może ją uzywilizują © amiga

Prześwit w końcu większy © amiga

Mostek jakby skrzywiony © amiga

Staw przy hałdzie na Sośnicy © amiga

Wilcze doły © amiga

Paskudnie po tym się jedzie © amiga
Wyjeżdżam do cywilizacji w Makoszowach i widzę gościa w koszulce Quo Vadis Makoszowy :), zastanawia mnie to przesłanie, ale w domu sprawdzam o co chodzi i kolejne zaskoczenie. To zespół piłkarski :) Tego się nie spodziewałem.

W Makoszowach © amiga

Kościół w Zabrzu Makoszowy © amiga
Nieco dalej widzę remontowany budynek i informację o hotelu dla psów... Zdaje się, że to robi się coraz popularniejsze. Ciekawe ilu jest chętnych. Mam nadzieję, że skończą się sytuacje zostawiania pupili przywiązanych w lesie do drzew. Te kilka zł na hotel można odżałować.

Buduje się hotel dla piesków © amiga

Stara hałda w Makoszowach © amiga
Zmęczenie, czy przeciążenie, czy... nie wiem co dale o sobie znać, staję w Starej Kuźni przy cukierni, coś do picia z cukrem - zielona herbata... + jakieś ciastka... Było dobre, ruszam dalej, ale niewiele to zmienia. Nie mam siły jechać, za to znajduję kilka Kani :) Będzie na kolację, a może śniadanie :)

Dolina Jamny © amiga

Pierwsze Kanie z lasów Panewnickich © amiga

Przy Famurze © amiga
Przed 19 docieram do domu... ledwo żyję... tylko po czym. Oby to jednak nie był wirus...