Piątek wieczorem

Piątek, 31 lipca 2015 · Komentarze(2)
wyjeżdżam do domu trochę po 16.... dzisiaj wielki dzień... 
Szarak dostał nowe koła... długo na to czekał.... ale plan był taki by zrobić to przed Śnieżką bo to na nim pojadę w tym roku...  
Chyba to też jego najdroższy upgrade.... Obręcze leżały już 2 miesiące, może lepiej... szprychy mi chłopaki ściągnęły... piasty zresztą też... W ciągu kilku godzin dzisiaj zapletli całość...
Jeszcze tylko tarcze muszą być zmienione... masakra... ile ten rower kosztuje.... 
Czemu aż taka zmiana? bo stare obręcze były już popękane..., trochę z duszą na ramieniu na nich jeździłem.... ale dały radę, teraz muszę je rozebrać, bo piasty mogą się jeszcze przydać, szczególne tylna, która była kilka miesięcy temu wymieniana... nie ma luzów, jest na łożyskach maszynowych, tyle, że przeznaczona jest na inną ilość szprych... nada się do górala... jak będzie potrzeba...

Ruszam w dziewiczą podróż z nowymi kołami, czuję, że inaczej rower reaguje, jest bardziej sztywny, nie ma żadnych bić... nic nie dzwoni... jadę w zupełnej ciszy... jakieś to takie nienaturalne...

Mam ciut więcej czasu więc jadę przez las... a może po prostu chciałem sprawdzić nowy nabytek? 

W lesie zaskakuje suchość wszystkiego... po deszczach które niedawno nawiedziły moją krainę nie ma najmniejszego śladu... tzn. jest... ale w postaci połamanych drzew, za to jest niesamowicie sucho.... poziomy okolicznych stawów i rzek, są niesamowicie niskie... 
Woda po prostu wsiąkła... i tyle... 
Chociaż w okresie żniw to może i lepiej że nie pada... ?

W lasach Panewnickich spotykam bikera - tak na oko 45-50 lat... prowadzi rower... Corrateca... 29"... widzę, że złapał panę... chwila rozmowy, nie ma dętki..., nie ma łatek... 

cóż... mam i dętki i łatki, dętki wąskie... ale łatki standardowe .... wiec łatamy dziurę... zajmuje nam to dobre 15 minut... więcej zabawy jest z założeniem koła, bo okazuje się, że jest na ośkach 15mm... z którym nie miałem do czynienia a on... tego koła jeszcze nie ściągał... cóż... mocujemy się chwilę, w końcu rozbieram trochę bardziej ośkę, przyglądam się mocowaniu i... już wiem... jak to poskładać do kupy... minutę później rower stoi na kołach... można jechać...

Sławek zaprasza mnie na Piwo do Leśniczówki na Ligocie... cóż... jedno szybkie, nie zawadzi... ale mam w perspektywie cd.. przeprowadzki... wiec zbyt długo nie mogę zabawić, po 10 minutach uciekam do domu... 


Nowa piasta, nowe szprychy, nowe obręcze... jeszcze tylko tarcze do zmiany
Nowa piasta, nowe szprychy, nowe obręcze... jeszcze tylko tarcze do zmiany © amiga

Komentarze (2)

Jeżeli się jeździ na długich trasach, to człowiek w końcu zaczyna brać wszystko co może się przydać... :) Zresztą sam to przerabiasz na co dzień...

amiga 17:50 sobota, 1 sierpnia 2015

Miał człowiek szczęście, że trafił na Ciebie :-) Spora część rowerzystów jakoś tak beztrosko jeździ i tak podstawowej rzeczy jak pana nie są w stanie zrobić bo albo nie umieją albo brakuje im czegoś (dętki, łatek, pompki).

limit 08:00 sobota, 1 sierpnia 2015
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa obser

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]