Dolinki Krakowskie z Karoliną
Sobota, 1 czerwca 2019
· Komentarze(0)
Dzień z Karoliną jest zawsze szalony, poranek wczesny, szybki wyjazd na pociąg, przesiadka w Dąbrowie Górniczej do samochodu i kilka godzin później jesteśmy gdzieś w okolicy Skały :) Trochę powoli idzie nam składanie się, tuż przed ruszeniem dzwoni tel. z firmy, muszę na kilka minut wejść na serwer... Ruszamy kilkanaście minut przed 10... Pogoda dopisuje, słońce grzeje, jest przepięknie :)
Postanawiamy zjechać doliną Zachwytu do doliny Prądnika, początkowo mamy asfaltową ścieżkę, jednak dalej zmienia się w terenową wąską wyboistą ścieżynkę. Z sakwami jedzie się ciężko po takim terenie. Sama dolinka... z jednej strony piękna, z drugiej mam wrażenie, że jakiś rolnik zakopał tutaj kilka ton kapusty i teraz to wszystko gnije... ;)

Małe focenie w okolicach Wielmoży © amiga

W kierunku doliny Zachwytu © amiga

Rowerami chyba można ;) © amiga

Dolina Zachwytu © amiga

Dolina Zachwytu © amiga

Skałki przy wyjeździe z doliny Zachwytu © amiga
Gdy wyjeżdżamy z dolinki jesteśmy tuż przy zamówionej na dziś wieczór agroturystyce. Co prawda mieliśmy tutaj pojawić się dopiero za kilka godzin, ale nie zaszkodzi zapytać się ;) Tak więc podjeżdżamy, chwilę rozmawiamy z właścicielami i... zostawiamy w pokoju sakwy :). Już na luzaka możemy ruszyć dalej... Początkowo poruszamy się doliną Prądnika... przez Ojców, ale tutaj już byliśmy, pora poszukać czegoś nowego. Tak więc wyjeżdżamy z dolinki przez Biały Kościół, na szczycie górki telefon od Darka. Jest w Ojcowie ;) Rozminęliśmy się o jakieś 30-40 minut... Szkoda

Okolice Młynów © amiga

Wszędzie skałki © amiga

Może nie będzie głęboko ;) © amiga

Figura Matki Bożej Niepokalanej w skale Prałatki © amiga

Kaplica "Na wodzie" pw. Św. Józefa Robotnika © amiga

Pieskowa Skała © amiga

Stare zabudowania w Ojcowie © amiga

Drewniana zabudowa Ojcowa © amiga

Karolina zadowolona jak zwykle na rowerze :) © amiga

Punkt widokowy na skale © amiga

Mały wodospad © amiga

Brama Krakowska © amiga

Rękawica © amiga

Próg wodny na Prądniku © amiga

Wysoko © amiga

W dolinie Prądnika © amiga

Wąwóz na ul.Skalskiej © amiga

Kościół św. Mikołaja w Białym Kościele © amiga

Na polu w Białym Kościele © amiga

Granica Zaborów © amiga
Postanawiamy odwiedzić dolinki, na które nie starczyło nam czasu w kwietniu. Zaczynamy od doliny Kluczywody, już na wstępie zaskakuje nas replika słupa granicznego z Rosją... Szkoda tylko, że jest na prywatnej posesji, za zasiekami, i jakimiś śmieciami... Cóż.... szybkie zdjęcie i jedziemy dalej...

W dolinie Kluczywody © amiga
Dolinka zachwyca, choć ścieżka robi się coraz węższa, coraz bardziej błotnista, ale cały czas da się jechać. Podziwiamy skałki. Jest przepięknie... Nawet po głowie chodzi mi, by namówić Darka na małą zmianę wycieczki firmowej... zamiast Będkowską, może tędy? Moje zapędy kończą się w chwili gdy trafiamy na kilka błotnych przepraw... Jedna, czy dwie to nie problem, ale im dalej tym gorzej. Na koniec... niespodzianka. Na środku dolinki ktoś zagrodził główną ścieżkę, można to obejść tylko przy płocie. O jeździe nie ma mowy, na dokładkę skałki śliskie jak diabli. Wychodzimy po około 200m walki ze ścieżką i ze sobą... Musimy chwilę odsapnąć... a ja muszę założyć łańcuch, na jakimś kamieniu spadł mi z korby.

Skała Zamkowa © amiga

Ścieżki trochę pozalewane © amiga

Droga zaczyna być mocno wymagająca © amiga

W dolinie Kluczywody © amiga
Szybkie mycie butów w strumieniu i wsiadamy na rowery... Te po takim terenie już solidnie są ubłocone ;) W pobliżu jest dolinka Bolechowicka, nie ma sensu wjeżdżać do niej, ale bramę warto odwiedzić :) Niesamowite miejsce. Na podjeździe Karolinie spada łańcuch, zanim wracam łańcuch jest już na miejscu, Karolina ma oleiste dłonie. Teraz obydwoje wyglądamy podobnie ;)

Pora umyć buty :) © amiga

Między Gackami, a Bolechowicami © amiga

Dolina Bolechowicka © amiga

Skałki w dolinie Bolechowickiej © amiga

Okolice Karniowic © amiga

Jeszcze pachnie nowością ;) © amiga
Docieramy w okolice Kobylan, rozmawiamy o tym, że może jak coś będzie to staniemy i coś zjemy. Nie liczymy na zbyt wiele... ale czeka nas niespodzianka. Trafiamy na restaurację "Sen o Dolinie". Może nie zabija z zewnątrz, w środku też średnio, ale jesteśmy głodni i zjemy co będzie. Chwila rozmowy z obsługą. Zamawiamy po porcji i chwilę czekamy. To co dostajemy... szok... Wszystko świeże i z grilla, może ciut za słone... ale pyszne :) Porcje są tak wielkie, że nie dajemy im rady... Następnym razem możemy zamówić spokojnie jedną porcję na dwoje :)

Obiad w Restauracji "Sen O Dolinie" © amiga
Po sytym obiedzie ciężko się ruszyć, a przed nami dolinka Kobylańska... i znów gdy do niej wjeżdżamy chodzi mi po głowie by tędy poprowadzić wycieczkę firmową. Co chwilę stajemy, fotografujemy... jest przepięknie :), do czasu... focenie co prawda zostało, ale ścieżka jest poprzecinana strumieniami, pojawia się masa błota... Mocno nas to spowalnia...

Wjazd do doliny Kobylańskiej © amiga

W dolinie Kobylańskiej © amiga

Dajemy radę :) © amiga

Skałki w dolinie Kobylańskiej © amiga

Skałki w dolinie Kobylańskiej © amiga

Ścieżka robi się coraz ciekawsza © amiga
Wyjeżdżamy w Będkowicach ,podjazd daje nam się we znaki, nie dość że stromo, to jeszcze droga wysypana drobnymi kamykami ;) Na szczycie musimy odetchnąć... Część dalszej drogi znamy... dalej jednak rozglądamy się, za czymś w miarę płaskim :) W takiej okolicy jest to ciężkie.. Gdy trafiamy na lokalny market stajemy, chłodzimy się lodami :) Przyglądamy się mapie i... mamy plan... Jest jeszcze trochę ścieżek, którymi nie jechaliśmy :) Odwiedzamy miejscowości gdzie nas nie było.

Będkowice © amiga

No i rozkopali nam drogę w Będkowicach ;) © amiga

Ale tutaj pięknie © amiga

Szlak w okolicy Łabajowej © amiga

Chyba stara plebania w Sąspowie © amiga

Kościół Parafialny pw. Św. Katarzyny w Sąspowie © amiga

Sąspów czaszka numer jeden :) © amiga

Sąspów czaszka numer dwa :) © amiga

Sąspów czaszka numer trzy :) © amiga

Wnętrze kościoła w Sąspowie © amiga

I jak tu się minąć? © amiga
W końcu jednak wracamy w okolice Ojcowa, długi zjazd, w cieniu jest nawet chłodno... podziwiamy ponownie Maczugę Herkulesa, zamek na Pieskowej Skale :) Kolacja w okolicach Wielmoży... Chwilę rozmawiamy, czas leci. W końcu gdy zauważamy, że słońce jest jednak coraz niżej postanawiamy wrócić do Agroturystyki. Droga w dół po asfalcie mija szybko, jeszcze 2 km w poziomie i jesteśmy na miejscu.

Powrót do Parku Ojcowskiego © amiga

Dzień dobry :) © amiga

Maczuga Herkulesa © amiga

Słońce coraz niżej © amiga

Z tej strony jeszcze chyba nie mam zdjęcia ;) © amiga

Skałki w okolicach Młynów © amiga

Taki widok mamy z kwatery :) © amiga
Trochę rozmawiamy z gospodarzami, jeszcze przygotowują się do sezonu... a my mamy sezon już teraz :)
Udajemy się do pokoju... pora się odświeżyć, wypić herbatę i opracować plan na kolejny dzień :)
Postanawiamy zjechać doliną Zachwytu do doliny Prądnika, początkowo mamy asfaltową ścieżkę, jednak dalej zmienia się w terenową wąską wyboistą ścieżynkę. Z sakwami jedzie się ciężko po takim terenie. Sama dolinka... z jednej strony piękna, z drugiej mam wrażenie, że jakiś rolnik zakopał tutaj kilka ton kapusty i teraz to wszystko gnije... ;)

Małe focenie w okolicach Wielmoży © amiga

W kierunku doliny Zachwytu © amiga

Rowerami chyba można ;) © amiga

Dolina Zachwytu © amiga

Dolina Zachwytu © amiga

Skałki przy wyjeździe z doliny Zachwytu © amiga
Gdy wyjeżdżamy z dolinki jesteśmy tuż przy zamówionej na dziś wieczór agroturystyce. Co prawda mieliśmy tutaj pojawić się dopiero za kilka godzin, ale nie zaszkodzi zapytać się ;) Tak więc podjeżdżamy, chwilę rozmawiamy z właścicielami i... zostawiamy w pokoju sakwy :). Już na luzaka możemy ruszyć dalej... Początkowo poruszamy się doliną Prądnika... przez Ojców, ale tutaj już byliśmy, pora poszukać czegoś nowego. Tak więc wyjeżdżamy z dolinki przez Biały Kościół, na szczycie górki telefon od Darka. Jest w Ojcowie ;) Rozminęliśmy się o jakieś 30-40 minut... Szkoda

Okolice Młynów © amiga

Wszędzie skałki © amiga

Może nie będzie głęboko ;) © amiga

Figura Matki Bożej Niepokalanej w skale Prałatki © amiga

Kaplica "Na wodzie" pw. Św. Józefa Robotnika © amiga

Pieskowa Skała © amiga

Stare zabudowania w Ojcowie © amiga

Drewniana zabudowa Ojcowa © amiga

Karolina zadowolona jak zwykle na rowerze :) © amiga

Punkt widokowy na skale © amiga

Mały wodospad © amiga

Brama Krakowska © amiga

Rękawica © amiga

Próg wodny na Prądniku © amiga

Wysoko © amiga

W dolinie Prądnika © amiga

Wąwóz na ul.Skalskiej © amiga

Kościół św. Mikołaja w Białym Kościele © amiga

Na polu w Białym Kościele © amiga

Granica Zaborów © amiga
Postanawiamy odwiedzić dolinki, na które nie starczyło nam czasu w kwietniu. Zaczynamy od doliny Kluczywody, już na wstępie zaskakuje nas replika słupa granicznego z Rosją... Szkoda tylko, że jest na prywatnej posesji, za zasiekami, i jakimiś śmieciami... Cóż.... szybkie zdjęcie i jedziemy dalej...

W dolinie Kluczywody © amiga
Dolinka zachwyca, choć ścieżka robi się coraz węższa, coraz bardziej błotnista, ale cały czas da się jechać. Podziwiamy skałki. Jest przepięknie... Nawet po głowie chodzi mi, by namówić Darka na małą zmianę wycieczki firmowej... zamiast Będkowską, może tędy? Moje zapędy kończą się w chwili gdy trafiamy na kilka błotnych przepraw... Jedna, czy dwie to nie problem, ale im dalej tym gorzej. Na koniec... niespodzianka. Na środku dolinki ktoś zagrodził główną ścieżkę, można to obejść tylko przy płocie. O jeździe nie ma mowy, na dokładkę skałki śliskie jak diabli. Wychodzimy po około 200m walki ze ścieżką i ze sobą... Musimy chwilę odsapnąć... a ja muszę założyć łańcuch, na jakimś kamieniu spadł mi z korby.

Skała Zamkowa © amiga

Ścieżki trochę pozalewane © amiga

Droga zaczyna być mocno wymagająca © amiga

W dolinie Kluczywody © amiga
Szybkie mycie butów w strumieniu i wsiadamy na rowery... Te po takim terenie już solidnie są ubłocone ;) W pobliżu jest dolinka Bolechowicka, nie ma sensu wjeżdżać do niej, ale bramę warto odwiedzić :) Niesamowite miejsce. Na podjeździe Karolinie spada łańcuch, zanim wracam łańcuch jest już na miejscu, Karolina ma oleiste dłonie. Teraz obydwoje wyglądamy podobnie ;)

Pora umyć buty :) © amiga

Między Gackami, a Bolechowicami © amiga

Dolina Bolechowicka © amiga

Skałki w dolinie Bolechowickiej © amiga

Okolice Karniowic © amiga

Jeszcze pachnie nowością ;) © amiga
Docieramy w okolice Kobylan, rozmawiamy o tym, że może jak coś będzie to staniemy i coś zjemy. Nie liczymy na zbyt wiele... ale czeka nas niespodzianka. Trafiamy na restaurację "Sen o Dolinie". Może nie zabija z zewnątrz, w środku też średnio, ale jesteśmy głodni i zjemy co będzie. Chwila rozmowy z obsługą. Zamawiamy po porcji i chwilę czekamy. To co dostajemy... szok... Wszystko świeże i z grilla, może ciut za słone... ale pyszne :) Porcje są tak wielkie, że nie dajemy im rady... Następnym razem możemy zamówić spokojnie jedną porcję na dwoje :)

Obiad w Restauracji "Sen O Dolinie" © amiga
Po sytym obiedzie ciężko się ruszyć, a przed nami dolinka Kobylańska... i znów gdy do niej wjeżdżamy chodzi mi po głowie by tędy poprowadzić wycieczkę firmową. Co chwilę stajemy, fotografujemy... jest przepięknie :), do czasu... focenie co prawda zostało, ale ścieżka jest poprzecinana strumieniami, pojawia się masa błota... Mocno nas to spowalnia...

Wjazd do doliny Kobylańskiej © amiga

W dolinie Kobylańskiej © amiga

Dajemy radę :) © amiga

Skałki w dolinie Kobylańskiej © amiga

Skałki w dolinie Kobylańskiej © amiga

Ścieżka robi się coraz ciekawsza © amiga
Wyjeżdżamy w Będkowicach ,podjazd daje nam się we znaki, nie dość że stromo, to jeszcze droga wysypana drobnymi kamykami ;) Na szczycie musimy odetchnąć... Część dalszej drogi znamy... dalej jednak rozglądamy się, za czymś w miarę płaskim :) W takiej okolicy jest to ciężkie.. Gdy trafiamy na lokalny market stajemy, chłodzimy się lodami :) Przyglądamy się mapie i... mamy plan... Jest jeszcze trochę ścieżek, którymi nie jechaliśmy :) Odwiedzamy miejscowości gdzie nas nie było.

Będkowice © amiga

No i rozkopali nam drogę w Będkowicach ;) © amiga

Ale tutaj pięknie © amiga

Szlak w okolicy Łabajowej © amiga

Chyba stara plebania w Sąspowie © amiga

Kościół Parafialny pw. Św. Katarzyny w Sąspowie © amiga

Sąspów czaszka numer jeden :) © amiga

Sąspów czaszka numer dwa :) © amiga

Sąspów czaszka numer trzy :) © amiga

Wnętrze kościoła w Sąspowie © amiga

I jak tu się minąć? © amiga
W końcu jednak wracamy w okolice Ojcowa, długi zjazd, w cieniu jest nawet chłodno... podziwiamy ponownie Maczugę Herkulesa, zamek na Pieskowej Skale :) Kolacja w okolicach Wielmoży... Chwilę rozmawiamy, czas leci. W końcu gdy zauważamy, że słońce jest jednak coraz niżej postanawiamy wrócić do Agroturystyki. Droga w dół po asfalcie mija szybko, jeszcze 2 km w poziomie i jesteśmy na miejscu.

Powrót do Parku Ojcowskiego © amiga

Dzień dobry :) © amiga

Maczuga Herkulesa © amiga

Słońce coraz niżej © amiga

Z tej strony jeszcze chyba nie mam zdjęcia ;) © amiga

Skałki w okolicach Młynów © amiga

Taki widok mamy z kwatery :) © amiga
Trochę rozmawiamy z gospodarzami, jeszcze przygotowują się do sezonu... a my mamy sezon już teraz :)
Udajemy się do pokoju... pora się odświeżyć, wypić herbatę i opracować plan na kolejny dzień :)