Do pracy o poranku

Poniedziałek, 28 maja 2018 · Komentarze(0)
Poniedziałek, dawno już minęła siódma... szkoda gadać, ale zbieranie się po wczorajszym firmowym dniu dziecka w zasadzie mi nie idzie. W końcu jednak wsiadam na rower i w drogę. Wiatr dość silny ze wschodu. Będzie mi pomagał, za to coś czuję, że wracając może mnie zabić..  
Samochodów niewiele, małe zaciski w Piotrowicach, tyle, że tam trwa remont... i jeszcze kilka/kilkanaście miesięcy potrwa, lepiej nie będzie w tym czasie. Chyba najbardziej przewalona mają w tym miejscu piesi... choć rowerzysta też nie ma wesoło. 
Tylko czekać gdy zamkną to skrzyżowanie
Tylko czekać gdy zamkną to skrzyżowanie © amiga
Wydostaję się z Katowic, wiatr robi swoje, rower leci... prawie unosi się w powietrzu... coś czuję, że może to być całkiem niezły przejazd w tym roku... W Kochłowicach ruchem kierują piesi, dzięki temu prawie bez zatrzymania przejeżdżam rondo. Na Wirku nie mam problemów, podobnie jak i w Bielszowicach.
Uwielbiam jak tak ktoś stoi
Uwielbiam jak tak ktoś stoi © amiga
Na Bielszowickiej
Na Bielszowickiej © amiga
Tyle, że zbliża się ósma i jestem w Zabrzu, obawiam się korków, jednak chyba przesadzam, jest luźno. Kolejne skrzyżowanie tylko mignęło. Został tylko ostatni odcinek w Gliwicach. 
Rondo w Zabrzu
Rondo w Zabrzu © amiga
Jednak i tutaj nie ma problemów. Za to zastanawia mnie dalej zgrzytanie napędu... co to za cholerstwo. Chcę podejść do rowerowego i kupić jakiś odtłuszczacz, rozbiorę wszystko, wyczyszczę i  może to coś da... Nie lubię takiego szukania nie wiadomo czego.
Rowerzystka w drodze do Gliwic
Rowerzystka w drodze do Gliwic © amiga

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa kaweg

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]