Z Przysuchy do Szydłowca z Karoliną...
Wtorek, 1 maja 2018
· Komentarze(3)
Dzień zaskakujący, wyjeżdżam z domu około 5 z lekkim hakiem. Kierunek Tomaszów Mazowiecki, wtem dostaję informację, może byśmy tak wpadli na godzinę do Szydłowca? ;)
Już z Karoliną jedziemy dalej do Przysuchy, tam będzie "baza". Przyznam się, że jestem lekko nieprzygotowany, bo pierwotna myśl to były północne rubieże Łódzkiego. Nie mam mapy, jednak Karolina dzieli się swoimi. Dzięki :)
Około 10 ruszamy rowerami, kierujemy się mocno na południe, pod wiatr, przynajmniej tak nam się wydaje. Postanawiamy raczej unikać terenu, chyba nie warto walczyć z nim. Tym bardziej, że dzień zapowiada się gorący...

Pozostałości młyna w okolicach Przysuchy © amiga

Mleczowe pole © amiga

Palisada chroniąca prywatną posesję © amiga

Pomnik w Ruskim Brodzie © amiga

Pomnik przed Niekłaniem Wielkim © amiga
Po drodze uwieczniamy na cyfrowych kliszach wszystko co się da, jest tego całkiem sporo, co kilka km mijamy jakiś pomnik z okresu II wojny światowej. Nieco więcej czasu spędzamy w Niekłaniu Wielkim, z daleka widzimy pozostałości po hucie, dokładnie chodzi o wieżę. Ciekawe co w niej było pierwotnie. Niemniej jest na terenie zakładu bez opcji dostępu za to sprawia wrażenie całkiem niezłego stanu. Nieco dalej jest kościół na górce, zabytkowe zabudowania, młyn nieoznaczony na mapie.

Pozostałości huty z 19 wieku w Niekłaniu Wielkim © amiga

Parafia rzymskokatolicka św. Wawrzyńca w Niekłaniu Wielkim © amiga

W Niekłaniu Wielkim © amiga

Stary młyn w Niekłaniu Wielkim © amiga

Karolina jak zwykle uśmiechnięta :) © amiga
Za Niekłaniem Wielkim wjeżdżamy na teren rezerwatu "Skałki Piekło", nie liczę na wiele, jednak gdy jesteśmy na miejscu okazuje, się, że jest to całkiem spore, przypominają te które widzieliśmy na jurze... może tylko kolor inny :) To czego nie ma w tym miejscu w stosunku do skałek jurajskich to... śmieci. Jest czysto, turyści i miejscowi nie zostawiają śmieci. Tak chyba powinno być wszędzie. Na jurze normą jest to, że pod prawie każdym ciekawszym miejscem można natknąć się na butelki po piwie, jakieś puszki, czy plastikowe opakowania.

W rezerwacie skałki Piekło pod Niekłaniem © amiga

Skałki Piekło pod Niekłaniem © amiga

Prawie jak na jurze © amiga

Skałki... spore są © amiga

Ciekawe miejsce © amiga

Trafiliśmy do Piekła..., a może do Nieba? © amiga

Tablica informacyjna © amiga

Teodorowi Zielińskiemu © amiga
Wyjeżdżając z rezerwatu stajemy na poboczu w lekkim cieniu, wśród kwitnących mleczy :), pora na banana, pora na Grześka, pora się napić, chwilę odsapnąć. Omawiamy na szybko dalszą drogę, ta nie jest skomplikowana... jednak dopiero podczas jazdy okazuje się, że piłujemy kilka km pod górkę... tylko tego zjazdu coś nie widać...

Mleczowa kraina © amiga

Kolejny pomnik na trasie © amiga

Okolice Huty koło Szydłowca © amiga
Dopiero w okolicach Huty mijamy szczyt, teraz rowerki mkną w dół, do centrum Szydłowca nie trzeba pedałować... a w centrum... zastaje nas 14, pora coś zjeść. rozglądamy się i... jedyne co jest otwarte to kebabownia. Na rynku jest sporo więcej, zbliżają się dni Zygmuntowskie, niby budy rozstawione, niby jest sprzedaż, ale po diabła nam miś, czy precel... Wybieramy opcje talerz wołowiny i talerz kurczakowy... Jadałem co prawda lepiej, ale nie jest źle, za to porcje dla konia, mimo tego, że zamawialiśmy małe porcje. Z tak wypełnionymi brzuchami będzie się ciężko kręciło.

Szydłowiec :) © amiga

Droga za nami © amiga

Ratusz w Szydłowcu © amiga

Jest i czaszka © amiga

Dzwonnica przy kościele w Szydłowcu © amiga

Stare Graffiti © amiga

Kaplica przy kościele, szkoda, że zamknięta © amiga

Ratusz w Szydłowcu © amiga

Zamek i park w Szydłowcu © amiga

Niesamowicie jest © amiga

Synagoga w Szydłowcu © amiga
Samo miasteczko zrobiło przyjemne wrażenie, czuć historię, widać ją, mało tego zabytki są odrestaurowane, jeszcze ten zamek otoczony fosą i parkiem :) Minęła dobra godzina gdy postanawiamy ruszyć w drogę powrotną, przez Chlewiska. Nazwa może nie zachęca, jednak wg mapy jest tam trochę atrakcji, szkoda tylko, że do pałacu nie na się normalnie podjechać, dostęp tylko dla gości, bądź po zapłaceniu 15 zł. Trochę to dużo za 5 min pobytu i max kilka zdjęć. Ktoś chyba przegiął.

Chlewiska - parafia Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Chlewiskach © amiga

15 zł to chyba przesada © amiga

Pałac Odrowążów w Chlewiskach © amiga
Korzystamy z okazji i robimy zakupu w sklepie, niby sieciówka, ale zrobiła na mnie paskudne wrażenie, w środku ciemno, sporo ludzi, idzie głównie alkohol, śmierdzi starym mięsem. Kupuję wodę, jakieś frogo i ewakuuję się... Do mety mamy około 25km, obstawiam, że zajmie nam to jakieś 2 godziny, bo jeszcze kilka atrakcji przed nami. Dworek Modrzewiowy, pałac w Borkowicach, stary spichlerz...

Pomnik przy cmentarzu zamordowanych mieszkańców wsi Skłoby © amiga

Na cmentarzu zamordowanych mieszkańców wsi Skłoby © amiga

Tablica informacyjna przy dworku modrzewiowym © amiga

Dworek Modrzewiowy w rzucowie © amiga

Bociany, pierwsze które zobaczyliśmy © amiga

Panorama okolic Borkowic © amiga

Pałac w Borkowicach © amiga

Pałac od strony parku © amiga

Spichlerz w Borkowicach © amiga
Wiatr nie che coś specjalnie pomagać, mam wrażenie, że zmienił się lekko kierunek... są miejsca gdzie z górki rower nie jedzie, ale są też inne, teren jest mocno pofałdowany. Wkrótce meldujemy się w Przysusze, objeżdżamy centrum fotografujemy ile wlezie. Gdzieś po 17 w końcu pakujemy się i wracamy do Tomaszowa.

Ładna górka :) © amiga

W Przysusze © amiga

Oskar Kolberg - Przysucha © amiga

Synagoga w Przysusze © amiga

Sąd okręgowy - Przysucha © amiga

Muszla koncertowa w parku © amiga

Niesamowicie Wybrawione © amiga
Po dotarciu do miasta Pazury, pora się przepakować, napić się kawy i... ruszyć w drogę do Katowic. Nastaje chwila pożegnania, mam nadzieję, że kolejna wycieczka już wkrótce... może 3 maja ;) Dzięki Karola za wszystko, za ten dzień, za zaplanowanie wycieczki, za zwroty akcji. Już nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu
Już z Karoliną jedziemy dalej do Przysuchy, tam będzie "baza". Przyznam się, że jestem lekko nieprzygotowany, bo pierwotna myśl to były północne rubieże Łódzkiego. Nie mam mapy, jednak Karolina dzieli się swoimi. Dzięki :)
Około 10 ruszamy rowerami, kierujemy się mocno na południe, pod wiatr, przynajmniej tak nam się wydaje. Postanawiamy raczej unikać terenu, chyba nie warto walczyć z nim. Tym bardziej, że dzień zapowiada się gorący...

Pozostałości młyna w okolicach Przysuchy © amiga

Mleczowe pole © amiga

Palisada chroniąca prywatną posesję © amiga

Pomnik w Ruskim Brodzie © amiga

Pomnik przed Niekłaniem Wielkim © amiga
Po drodze uwieczniamy na cyfrowych kliszach wszystko co się da, jest tego całkiem sporo, co kilka km mijamy jakiś pomnik z okresu II wojny światowej. Nieco więcej czasu spędzamy w Niekłaniu Wielkim, z daleka widzimy pozostałości po hucie, dokładnie chodzi o wieżę. Ciekawe co w niej było pierwotnie. Niemniej jest na terenie zakładu bez opcji dostępu za to sprawia wrażenie całkiem niezłego stanu. Nieco dalej jest kościół na górce, zabytkowe zabudowania, młyn nieoznaczony na mapie.

Pozostałości huty z 19 wieku w Niekłaniu Wielkim © amiga

Parafia rzymskokatolicka św. Wawrzyńca w Niekłaniu Wielkim © amiga

W Niekłaniu Wielkim © amiga

Stary młyn w Niekłaniu Wielkim © amiga

Karolina jak zwykle uśmiechnięta :) © amiga
Za Niekłaniem Wielkim wjeżdżamy na teren rezerwatu "Skałki Piekło", nie liczę na wiele, jednak gdy jesteśmy na miejscu okazuje, się, że jest to całkiem spore, przypominają te które widzieliśmy na jurze... może tylko kolor inny :) To czego nie ma w tym miejscu w stosunku do skałek jurajskich to... śmieci. Jest czysto, turyści i miejscowi nie zostawiają śmieci. Tak chyba powinno być wszędzie. Na jurze normą jest to, że pod prawie każdym ciekawszym miejscem można natknąć się na butelki po piwie, jakieś puszki, czy plastikowe opakowania.

W rezerwacie skałki Piekło pod Niekłaniem © amiga

Skałki Piekło pod Niekłaniem © amiga

Prawie jak na jurze © amiga

Skałki... spore są © amiga

Ciekawe miejsce © amiga

Trafiliśmy do Piekła..., a może do Nieba? © amiga

Tablica informacyjna © amiga

Teodorowi Zielińskiemu © amiga
Wyjeżdżając z rezerwatu stajemy na poboczu w lekkim cieniu, wśród kwitnących mleczy :), pora na banana, pora na Grześka, pora się napić, chwilę odsapnąć. Omawiamy na szybko dalszą drogę, ta nie jest skomplikowana... jednak dopiero podczas jazdy okazuje się, że piłujemy kilka km pod górkę... tylko tego zjazdu coś nie widać...

Mleczowa kraina © amiga

Kolejny pomnik na trasie © amiga

Okolice Huty koło Szydłowca © amiga
Dopiero w okolicach Huty mijamy szczyt, teraz rowerki mkną w dół, do centrum Szydłowca nie trzeba pedałować... a w centrum... zastaje nas 14, pora coś zjeść. rozglądamy się i... jedyne co jest otwarte to kebabownia. Na rynku jest sporo więcej, zbliżają się dni Zygmuntowskie, niby budy rozstawione, niby jest sprzedaż, ale po diabła nam miś, czy precel... Wybieramy opcje talerz wołowiny i talerz kurczakowy... Jadałem co prawda lepiej, ale nie jest źle, za to porcje dla konia, mimo tego, że zamawialiśmy małe porcje. Z tak wypełnionymi brzuchami będzie się ciężko kręciło.

Szydłowiec :) © amiga

Droga za nami © amiga

Ratusz w Szydłowcu © amiga

Jest i czaszka © amiga

Dzwonnica przy kościele w Szydłowcu © amiga

Stare Graffiti © amiga

Kaplica przy kościele, szkoda, że zamknięta © amiga

Ratusz w Szydłowcu © amiga

Zamek i park w Szydłowcu © amiga

Niesamowicie jest © amiga

Synagoga w Szydłowcu © amiga
Samo miasteczko zrobiło przyjemne wrażenie, czuć historię, widać ją, mało tego zabytki są odrestaurowane, jeszcze ten zamek otoczony fosą i parkiem :) Minęła dobra godzina gdy postanawiamy ruszyć w drogę powrotną, przez Chlewiska. Nazwa może nie zachęca, jednak wg mapy jest tam trochę atrakcji, szkoda tylko, że do pałacu nie na się normalnie podjechać, dostęp tylko dla gości, bądź po zapłaceniu 15 zł. Trochę to dużo za 5 min pobytu i max kilka zdjęć. Ktoś chyba przegiął.

Chlewiska - parafia Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Chlewiskach © amiga

15 zł to chyba przesada © amiga

Pałac Odrowążów w Chlewiskach © amiga
Korzystamy z okazji i robimy zakupu w sklepie, niby sieciówka, ale zrobiła na mnie paskudne wrażenie, w środku ciemno, sporo ludzi, idzie głównie alkohol, śmierdzi starym mięsem. Kupuję wodę, jakieś frogo i ewakuuję się... Do mety mamy około 25km, obstawiam, że zajmie nam to jakieś 2 godziny, bo jeszcze kilka atrakcji przed nami. Dworek Modrzewiowy, pałac w Borkowicach, stary spichlerz...

Pomnik przy cmentarzu zamordowanych mieszkańców wsi Skłoby © amiga

Na cmentarzu zamordowanych mieszkańców wsi Skłoby © amiga

Tablica informacyjna przy dworku modrzewiowym © amiga

Dworek Modrzewiowy w rzucowie © amiga

Bociany, pierwsze które zobaczyliśmy © amiga

Panorama okolic Borkowic © amiga

Pałac w Borkowicach © amiga

Pałac od strony parku © amiga

Spichlerz w Borkowicach © amiga
Wiatr nie che coś specjalnie pomagać, mam wrażenie, że zmienił się lekko kierunek... są miejsca gdzie z górki rower nie jedzie, ale są też inne, teren jest mocno pofałdowany. Wkrótce meldujemy się w Przysusze, objeżdżamy centrum fotografujemy ile wlezie. Gdzieś po 17 w końcu pakujemy się i wracamy do Tomaszowa.

Ładna górka :) © amiga

W Przysusze © amiga

Oskar Kolberg - Przysucha © amiga

Synagoga w Przysusze © amiga

Sąd okręgowy - Przysucha © amiga

Muszla koncertowa w parku © amiga

Niesamowicie Wybrawione © amiga
Po dotarciu do miasta Pazury, pora się przepakować, napić się kawy i... ruszyć w drogę do Katowic. Nastaje chwila pożegnania, mam nadzieję, że kolejna wycieczka już wkrótce... może 3 maja ;) Dzięki Karola za wszystko, za ten dzień, za zaplanowanie wycieczki, za zwroty akcji. Już nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu