OrientAkcja Głowno 2015 z Karoliną :)

Sobota, 19 września 2015 · Komentarze(5)
Uczestnicy
Dzień niezwykły... Dzień OrientAkcji... Od wczoraj jestem w Głownie... Bladym Świtem przyjeżdża Karolina, jest trochę czasu na przywitanie, na opowiadanie, na wiele innych spraw... Wkrótce jednak trzeba pędzić na start, jesteśmy tuż po otwarciu bazy, a tak naprawdę to chyba nawet chwilę przed :) Jest okazja spotkać się ze znajomymi, chociaż to były krótkie chwile, gdzieś się poukrywali... więc zdążyliśmy zamienić tylko kilka słów... Jedynie z Goździkiem nieco więcej porozmawialiśmy, przyszedł na start pokibicować, to jego Miasto... Udzielił nam kilku cennych informacji, włącznie z tym, że piachów nie ma zbyt dużo :)... 

Ostatnie przygotowania przed startem
Ostatnie przygotowania przed startem © amiga

Czas szybko upływa, zaczyna się odprawa,  kolejne cenne informacje staramy się zapamiętać, a to że jezioro jest wyschnięte, a to, że brzoza jest olchą... czy jakoś tak ;P Dowiadujemy się, że nie na wszystkich punktach są perforatory, a trzeba na karty wpisać odpowiedź na pytanie... podczas ostatniej OrientAkcji to się sprawdziło, teraz chyba też... 

Organizatorzy dwoją się i troją
Organizatorzy dwoją się i troją © amiga

Czyżby miały być piachy?
Czyżby miały być piachy? © amiga

Niespodziewany gość na starcie
Niespodziewany gość na starcie © amiga

Dostajemy do rąk mapy...  i.... wariantów będzie chyba tak wiele jak zawodników, nawet pierwszy zaliczany punkt nie jest oczywisty, my mamy w planie zacząć od 7-ki... trasę rozrysowujemy tylko dla pierwszych pięciu punktów... później się zobaczy co będzie... 

Kilka chwili po ogłoszeniu startu ruszamy do pierwszego wyznaczonego

PK7 - Obniżenie terenu nad jeziorem


Trochę obawiam się pociągów jadących na kolejne punkty, tak jest przy tym pierwszym, że sporą grupą bikerów docieramy do miejsca gdzie spodziewamy się lampionu... nawet musimy odstać w kolejce do perforatora :) 
Nie zastanawiając się dłużej ruszamy na

PK11 - Brzeg jeziora


To te wysuszone jezioro o którym była mowa na odprawie..., dojazd dość banalny, pod koniec rzucamy rowery i pieszo udajemy się na poszukiwanie lampionu, kilku bikerów kręcących się w pobliżu ułatwia nam zadanie :) Więc bez większego przedłużania ruszamy na

Wyschnięte jezioro
Wyschnięte jezioro © amiga

PK13 - Ambona myśliwska (jaki kolor ma dach ambony)

Przyznam się, że dawno nie miałem problemów by opisywać trasę z jednego PK do drugiego, ale co można napisać jak się jedzie cały czas lasem :) a punkt jest oddalony o około 2 km od poprzedniego, tyle tylko, że wyraźnie rzednie ilość rowerzystów, widzimy maksymalnie 4-kę... część z przodu, część za nami... ambona jest widoczna z daleka... kolor dachu już niekoniecznie, musimy podjechać bliżej... spisać go na karty i... ruszamy dalej na

PK15 - POMNIK (kto był fundatorem pomnika)

W końcu trochę asfaltów, zagadnięcie przy poprzednim punkcie rowerzyści okazują się lokalnymi bikerami :), znają ten teren... wiec początkowo trzymamy się ich... w zasadzie wspólnie wbijamy się pod pomnik... Zaskoczył mnie jeden z fundatorów :) - ZBoWiD, dawno już nie spotkałem się z tym skrótem... 

Koło ZBOWiD i Społeczeństwo :)
Koło ZBOWiD i Społeczeństwo :) © amiga

Cóż pora ruszać dalej do

PK8 - Brzoza nad brzegiem rozlewiska


Dojazd znów w większości asfaltami, jednak po drodze zaskakuje kilku bikerów którzy odbijają wcześniej, jakoś nie pasuje nam to co zrobili, wygląda na to, że jadą na PK14, tyle, że od drugiej strony ,do PK8 nie mają możliwości się dostać, przynajmniej tak wynika z mapy... dojścia broni rzeka Mroga... Nie przejmując się tym zupełnie jedziemy dalej wcześniej wytyczoną trasą... Wpadamy na punkt, w zasadzie to trochę go przestrzeliwujemy :), góra o 100m... zawracamy i lampion jest widoczny z daleka, a brzoza jest brzozą :)

Kolejny PK odnaleziony
Kolejny PK odnaleziony © amiga

PK14 - Most na wschodniej odnodze Mrogi (omijającej młyn) (Ile desek tworzy wierzchnią część mostu (jego nawierzchnię)?

Zawracamy do asfaltu i jedziemy na Gawronki by wkrótce odbić w ścieżkę prowadzącą do młyna... sam młyn jest w przyzwoitym stanie, zabudowania tuż obok również ciekawie się prezentują... za to są 2 mosty, niektórzy mają problem by określić wschodnią stronę i właściwy most, kompas który mam na ręce pokazuje dobitnie która strona to wschód... Zresztą w pytaniu było tyle informacji, że nawet bez kompasu można było domyślić się o który mostek chodzi...

Drewniany młyn przy którym był kolejny punkt z obliczaniem desek :)
Drewniany młyn przy którym był kolejny punkt z obliczaniem desek :) © amiga

cóż... ruszamy dalej w pierwotnych zamysłach mieliśmy odwiedzenie teraz PK18, jednak bliskość PK1  zmieniła te plany, a PK18... chyba sobie odpuścimy, a może nie? z 17 jest względnie blisko... 

PK1 - Szczyt wydmy

Przebijając się przecinkami przez pola, przez lasy docieramy do asfaltu, ale tylko po to by przejechać na drugą stronę... i znów wbić się w przecinki... tutaj odliczamy metry by nie popełnić pomyłki... plątanina ścieżek nie ułatwia nawigacji... dojeżdżamy do końca ścieżki, a przynajmniej tak na m się wydaje, po okolicznych wydmach widzimy ganiających rowerzystów :)... to nie tutaj, z licznika wynika, że ujechaliśmy ledwie 300m, brakuje jeszcze 400, tylko gdzie ścieżka? Wkrótce okazuje się, że ścieżka jest tyle, że ukryta :)... przynajmniej na jej fragmencie, do PK docieramy na piechotę, podbijamy karty i musimy odszukać rowery. Chwilkę to zajmuje....

Dziurkujemy karty
Dziurkujemy karty © amiga

PK9 - Szczyt wzniesienia
Teraz aż prosi się by pojechać na PK9. tylko czy przebijać się na azymut? Nie... zawracamy do asfaltu... i czerwonym szlakiem rowerowym docieramy na miejsce, może trochę okrężnie, ale przynajmniej bezbłędnie :)

PK17 - Cmentarz wojenny(Ile krzyży na kamiennych postumentach znajduje się na cmentarzu?)

Rozważamy kilka wariantów dojazdu, chyba najlepsza wersja pod względem nawigacyjnym to szlak konny, ale mam do nich uraz... szczególnie w woj. łódzkim... i na jurze Krakowsko-Częstochowskiej gdzie kończy się to często przepychaniem roweru przez piaski... więc... wybieramy przecinki, tak by wyjechać w okolicy Zgody... a stąd na cmentarz niedaleko... :) Chwila liczenia i... zapisujemy informację na kartach...
Spoglądamy na zegarki, na PK18.... co dalej z tym punktem? Niby bliżej niż z 4 ale dalej jest wysunięty mocno na północny-zachód odpuszczamy go... zaliczymy PK3 - i PK12 tak by wyjechać na  na drogę do PK4, PK16 zostawiamy na deser :)

PK3 - Brzeg jeziorka

Dość szybki przejazd do punktu, nawigacyjnie banalny :) podbijamy karty i ruszamy dalej na 

PK12 - Kępa drzew

Zawracamy na nieco bardziej główne szlaki, i znów dotarcie do lampionu banalne, teraz trzeba dotrzeć do głownej drogi by wyjechać na Lisowice

PK4 - Drzewo ok 15m na południe

Początkowo wyjazd na ścieżkę dość przyjemny, jednak im dalej tym droga gorsza, coraz więcej piachu... kilka razy grzęźniemy. po dość długiej walce docieramy do drogi, tylko gdzie my właściwie jesteśmy? są budynki po nazwach na nich dochodzimy do wniosku, że jechaliśmy właściwą drogą, tyle, że na mapie nie było ani słowa o piasku :)... Dotarliśmy do Nowego Chruścina :)... gnamy na Trąby..., Lisowice Małe, docieramy d okolice strumienia, rzeczki, kanału, czy cieku wodnego? Nie wiem jak go okreslić, podbijamy na północ i wkrótce jesteśmy przy PK :)

PK6 - Brzeg jeziora

zawracamy i jedziemy ścieżką po wschodniej stronie rzeczki... aż do asfaltu, zaczynamy rozglądać się za jakimś sklepem... ale nic z tego. Gnamy jeszcze trochę asfaltem i wjeżdżamy w przecinkę która ma nas wyprowadzić na punkt, ale jest ostry zjazd, sporo piasku, chyba lepiej będzie gdy zostawimy rowery i przejdziemy ten kawałek pieszo... 
Kawałek okazuje się sporym kawałem... masa piasków, podejść, urwiste klify nie ułatwiają dotarcia na punkt, w końcu jest... uff...

Dojście do PK było masakryczne
Dojście do PK było masakryczne © amiga

Ale widoki miesamowite
Ale widoki niesamowite © amiga

Trzeba wrócić do rowerów, spory kawałek do przejścia..., przy rowerze chwila na banana :) i ruszamy na 

Nawet jest kopalnia piasku :)
Nawet jest kopalnia piasku :) © amiga

PK10 - Drzewo nad brzegiem zalanego wyrobiska

Spory odcinek asfaltami, tyle, że odbijamy nieco wcześniej niż nasz konkurencja i podjeżdżamy do pk z drugiej strony, zupełnie przypadkowo wyszło na to, że to lepsza droga, dało się po niej jechać :) od strony z której reszta bikerów jechała trzeba było przenosić rowery przez pustynię :) Udało się :)

PK19 - Ambona Myśliwska (Spisz numer ambony)

Dojazd dość prosty od strony Rogoźna-Okrętu, w zasadzie cóż więcej pisać o tym punkcie :)
zawracamy do

PK2 - Górka nad skarpą
Trochę nadrabiany jadąc asfaltami, ale przynajmniej nigdzie nie utykamy... do Pk podjeżdżamy od zachodu... chyba najłatwiejsza droga, wpadamy na PK :)

PK2 - kolejny punkt
PK2 - kolejny punkt © amiga


PK5 - Lewy brzeg strumyka

Dojazd dość banalny, całość szosami, po drodze trafiamy jeszcze na otwarty sklep... Cały Kubuś ląduje w naszych żołądkach, a Woda mineralna wypełnia nasze bidony :)... Punkt znajduje się w pobliżu stacji, wjeżdżamy więc na peron, jedziemy do końca... tam się zatrzymujemy i po schodkach schodzimy na dół.. hyc po kamieniach przez strumyk i punkt zdobyty....
Czasu jest jednak coraz mniej
Pod wiaduktem kolejowym
Pod wiaduktem kolejowym © amiga

PK16 - Ambona Myśliwska (ile desek na płask tworzy jej podłogę (patrząc od dołu)?)

Musimy nieco odbić na północ, czasu coraz mniej, mamy jakieś 40 minut... gnamy jak szaleni, ale jakim cudem Karolina wypatrzyła ambonę za drzewami? Nie mam pojęcia... Deski policzone :) więc gnamy do mety

Meta

Naciskamy mocniej na pedały, ale rowery coś są oporne, to przez ten wiatr... droga dłuży się niesamowicie, co chwilę zerkamy na zegarki, jeszcze 10 minut, miasta nie widać, coś jest chyba nie tak, z mapy wynikało, że od PK mamy góra 8km..., a jedziemy i jedziemy, i końca nie widać, w końcu jest rondo... chwila, przecież nie było żadnego znaku, że jesteśmy w Głownie? Przelatujemy je i wkrótce jesteśmy w centrum, 6 minut.... wpadamy na metę, oddajemy karty... Uff udało się....

Już na mecie
Już na mecie © amiga

Na mecie chwila odpoczynku, dziwnie mało ludzi, okazało się, że dekoracje poszczególnych tras były tuż po zamknięciu poszczególnych tras, więc większość zawodników już pojechała.... 
Zostaliśmy w dość kameralnym gronie... chwila oczekiwania i.... Karolina dostaje medal za zajęcie II go miejsca i nagrodę rzeczową Piwo :)
Gratulacje
Gratulacje © amiga

Medale, nagrody rzeczowe
Medale, nagrody rzeczowe © amiga

Wielka Trójka
Wielka Trójka © amiga

Trochę znajomych, również na podium :)
Trochę znajomych, również na podium :) © amiga

Pora się pożegnać z tym pięknym małym miasteczkiem, szkoda tylko, że jak wspominali mieszkańcy nikt nie informował ich, że coś takiego jest u nich organizowane... 
Nad zalewem w Głownie
Nad zalewem w Głownie © amiga

Niemniej było pięknie ,pogoda dopisała, a piaski... cóż... nie było ich zbyt dużo.... 
A towarzystwo Karoliny nie do zastąpienia... Dziękuję :)

Komentarze (5)

Tak, tej dolnej ścieżki postanowiłem nie dorysowywać na mapie, żeby niepotrzebnie nie zachęcać do korzystania z niej. Ta strategia chyba jednak nie zadziałała, bo kogo się bym nie spytał, to przedzierał się na punkt właśnie nią. :) Niestety w kolejnej edycji nie liczyłbym na PK w tym miejscu (ani w okolicy powiedzmy o promieniu 15km) :)
Fakt, że zdziwienie u ludzi u których mieszkałeś musiało być tym większe, jak się dowiedzieli przyjeżdża ktoś specjalnie ze Śląska na imprezę do Głowna, o której oni nic nie słyszeli.:)
No nic, wygląda na to, że czasem trudniej lokalnie wypromować imprezę, niż zorganizować całą resztę rajdu, zwłaszcza dysponując tak jak my mocno ograniczonym budżetem. Choć obserwując oficjalny profil Głowna na fb zauważyłem, że jest tam dość dużo informacji o nadchodzących imprezach w mieście (w tym też oczywiście o OrientAkcji) - niestety takie czasy, że prawie wszystko przeniosło się na facebooka.

MichałR 16:50 niedziela, 27 września 2015

MichałR Wracałem z PK6 oczywiście z buta tym singlem :) o którym piszesz, faktycznie było prościej, ale... z mapy z tego co pamiętam nie wynikało, że są 2 równoległe ścieżki, drugi raz wiem, że pojechałbym górą :)... ale coś podejrzewam, że PK a tym miejscu może nie być przy kolejnej edycji :P
Co do niskiej frekwencji, to dzień wcześniej już rozmawiałem z "tubylcami" u których mieszkałem, pomimo tego, że śledzą informacje lokalne, to nie trafili na jakiekolwiek info o OrientAkcji... zdziwili się mocno gdy im o tym powiedziałem, obiecali, że podejdą w wolnej chwili na start/metę po 14... Ale zwróć uwagę, że miejscowych nawet takich zwykłych ludzi... którzy po prostu przyszliby popatrzeć nie było... Ogólnie raczej narzekano w Głownie na brak informacji o imprezach w mieście... Dowiadują się najczęściej po czasie, że było... tylko co z tego... a co do plakatów to sam widziałem tylko jeden w dniu startu...

Gozdzik Nic się nie stało... już wcześniej mówiłeś, że z czasem możesz mieć różnie :), Dzięki z wizytę na starcie :)

Tymoteuszka HIHI.... chyba nie dałbym rady uciągnąć czegoś takiego jak książka, poza tym, ja nie piszę jakoś specjalnie dobrze, na dokładkę robię sporo błędów...Towarzyszenie Tobie było naprawdę dla mnie przyjemnością :) Dziękuję jeszcze raz

amiga 10:58 piątek, 25 września 2015

Darku, to kiedy wydajesz książkę?
Wpis piękny, wszystko szczegółowo opisane. Ja tak nie potrafię. Opisuje na szybko i wiele mi umyka....Dziękuję za wspólne pokonywanie trudności :) Sklep w Domaniewicach pod koniec naszej jazdy to jak zbawienie ;)

Tymoteuszka 10:07 piątek, 25 września 2015

MichałR mieszkam w Głownie chodzę po nim często .. i powiem ci szczerze że jedyny plakat jaki widziałem to był ten na budynku wypożyczalni sprzętu. Niestety nie wiem czy w szkołach rozwieszaliście, czy na Placu Wolności, czy w naszym Głowieńskiej Galerii :-))) naprawę nie widziałem plakatów, a gdyby nie to ze Karolina dała cynk ze coś takiego jest u mnie w Głownie to bym nawet nie wiedział o tej bardzo bardzo fajnej imprezie. Super sprawa. Co prawda bym i tak nie startował ale impreza piękna.
W przyszłym roku zorganizujcie punkty od południowej strony Głowna tak po granicach PKWŁ... będzie trochę górek, wzniesień i pięknych widoków.. :-)

Amiga - sorki ze nie dotarłem na metę na wasz przyjazd powrotny, ale naprawdę sporo pracy miałem ..:-( i nie dałem rady.

Gozdzik 16:03 środa, 23 września 2015

Na PK 6 można było dojechać od góry ładnym singlem (równoległym do tej dolnej ścieżki którą się przedzieraliście), trzeba było tylko dobrze się odmierzać żeby przy odpowiedniej przecince zejść ze stromej skarpy na punkt. No ale piszę to jako budowniczy trasy, jako zawodnik też pewnie bym wybrał tą dolną ścieżkę, która minimalizowała ryzyko przestrzelenia punktu :)
A co do stosunkowo niskiej frekwencji lokalnych zawodników - były plakaty w Głownie, informacje na lokalnych portalach, jednak to nie zadziałało na tyle na ile można było oczekiwać. Szkoda, ale następnym razem będzie na pewno lepiej :)

MichałR 14:12 środa, 23 września 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa tojeg

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]